Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Smaki dzieciństwa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Podobno smaki kodują się w dzieciństwie, stąd często potem poszukiwania smaku babcinych specjałów.

Ja m.in pamiętam nieziemski smak naleśników babci i konfitur z wiśni ,ponadto żurek i chłodnik ,ale moja babcia urodziła się i dorosła na kresach.

Jakie smaki Wy wspominacie z dzieciństwa?
Papierówki starkowane na szarlotkę i zasypane cukrem. Zawsze podjadałem.
I antonówki z sadu. I kasza manna ;p Zostało do dziś.
Dużo jest tych smaków, najczęściej są to potrawy związane z kalendarzem, czyli albo święta, albo właśnie surowce były na ryneczku.
1. pierogi z jabłkami, polane gęstą śmietaną, posypane cukrem i cynamonem,
2. gęsia pipka (skóra z szyjki gęsiej) faszerowana i upieczona, najpyszniejszy był farsz, który zostawał i Mama wkładała na brytfannę obok gęsi,
3. kaczka pieczona z jabłkami, podawana z borówkami,
4. młode ziemniaki (miały miejscami lekko rożowy kolor) z koperkiem, chrupiącymi skwarkami z boczku i do tego prawdziwe zsiadłe mleko - dostarczała nam sąsiadka, która miała na wsi rodzinę z krową,
5. kotleciki z ikry śledziowej podawane na Wigilię - nigdzie poza rodziną mojej Mamy nie spotkałam się z tym daniem,
6. zupa - krem z suszonych śliwek,
7. zupa fasolowa na słodko-kwaśno z zacierkami,
8. prażuchy - kto zgadnie co to za danie, proste i pyszne,
9. ciasto drożdżowe z kruszonką, lekkie i puszyste, w życiu takiego nie zrobiłam,
10. kruche ciastka, które zawsze były w domu, przechowywane w słoju z przykrywką,
11. pasztet Mamy - zawsze taki sam w smaku, delikatny, kremowy w środku, a chrupiący z wierzchu,
12. karp w galarecie na Wigilię oraz różności w galarecie, nie tylko ryby.

Rozmarzyłam się, ale skończę na tuzinie, może innym razem jeszcze coś napiszę ....
pozostając w temacie forum - miodówka dziadka serwowana na własnym paluchu :big:
Mamy placki ziemniaczane i ojca baranina duszona w kapuście. To były kulinarne mistrzostwa świata jeszcze nie jadłem nic co choć trochę by sie zbliżyło pod względem smakowym do tych potraw.
Edit: A ktoś pamięta smak świeżej kromki chleba ( pieczonego bez żadnych konserwantów i innych ulepszaczy) polanego śmietaną i posypanego cukrem, czy tez kromki chleba z masłem i solą. To dopiero były przekąski, gdy jako dzieci bawiliśmy sie na naszym podwórku/ulicy :big: Choć to może nie poprawne politycznie ale na naszej ulicy/podwórku było super.

I ojcowe wino z malin leśnych - choć na dzikusach - było super.
Biały twaróg wiejski z miodem prosto z plastra, kromka świeżego chleba prosto z wiejskiego pieca z kawałkiem słoniny specjalnie peklowanej i ćwiartką cebuli.
Pyzy na parze z sosem pieczeniowym,
świeży chleb z masłem i powidłami.
rosół z kury takiej, co to po podwórku biega
odsmażane na drugi dzień kopytka.
Mam w pamięci trochę tych smaków, część udało się uratować i zachować receptury i technologię, część przepadła z ich nosicielami.

małe młode ziemniaczki z masełkiem i koperkiem, które postały w ciepełku na piecu kaflowym od obiadu do kolacji,
kaczka francuska z duchówki ,
czernina i rosół podawane na niedzielnych zjazdach rodzinnych,
letnia zupa jarzynowa mojej babci, z prawdziwą śmietaną, kalafiorem, zielonym groszkiem, marchewką i kalarepką,
śliwki suszone na piecu i przechowywane w torebkach po cukrze (zawsze były "okryształkowane"),
zupa - kwasek coś pomiędzy żurkiem, a białym barszczem (niestety przepis umarł :( )
czarne - czyli bułczanka z krwią i kawałkami gotowanej wątróbki i słoninki i ... cynamonem,
babciny makaron i kluski ........

Ech chyba się trochę "znostalgizowałem" ...
Cytat:Wysłane przez Fester
zupa - kwasek coś pomiędzy żurkiem, a białym barszczem (niestety przepis umarł :( )
...

Może na kwasie z kiszonej kapusty? W wersji mojej mamy to jest zalewajka z pulpetami - Tą zupą-sosem polewa się "na rzadko" ziemniaki gotowane oddzielnie. Pycha.
Poza tym mam dośc dziwne skojarzenia - nie tyle smakowe, co zapachowe. Z wakacji u babci pamietam niesamowity zapach gotowanych kartofli - takich dla świń - wysypanych z parnika (takiego na drewno jeszcze) i posiekanych z pokrzywą. Normalnie biegłem zaraz do szopy z parnikiem pomagać babci żeby się przynajmniej nawąchać (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd :) ).
- Pieczone w ognisku na Św. Rocha ziemniaki z "wodą cebulową" (to juz smak :big:)
- placek drożdżowy mojej wujenki z mlekiem prosto od krowy (wiem, wiem, że niektórzy mają odruch wymiotny)
-rydze z płyty (tylko rydze i sól)
- gruszki (chyba cytrynówki) z gruszy sadzonej przez dziadka - 2 chłopa obejmuje ją z trudem - trzeba było spieszyć się żeby zdążyc przed osami :)
:jezor: - już nie mogę
Dzikie gruszki tzw ulęgałki małe i cierpkie ale sąsiedzi którzy pochodzili ze wschodu suszyli je i podwędzali,niezwykłe nigdy już takich nie jadłem

Placek drożdżowy ze śliwkami ,niby nic ale w tym który pamiętam zamiast cukru użyto syropu z buraków cukrowych przez co placek miał kolor miodu i niepowtarzalny smak

Kaczka z jabłkami tzn kaczka francuska a jabłka złote renety eeehh:jedzenie:
chleb z masłem z truskawkami (pokrojone w plasterki), podobnie z jabłkiem albo z masłem posypany startą czekoladą.

Babcine placki z makiem (wigilijne)

Oczywiście babcine ruskie pierogi, makarony

baranina z ryżem-żadne mistrzostwo swiata, ale zostało w pamieci.

koniecznie makaron z sosem pomidorowym (sos w zasadzie cebulowo-pomidorowy), bardzo szybko z bratem staliśmy sie w tej kwestii samowystarczalni

oranżada, czyli kwas chlebowy, ale z dodatkiem aromatów smakowych

śmietanowiec, czyli pieczone oddzielnie placki i przekładane potem bita śmietaną, zostawione pod obciążeniem. Był tylko na święta podobnie jak czysty barszczyk tylko na wigilię

i babcina jajecznica, do tej pory wzbudzam sensację smażąc oddzielnie białko i dopiero jak się zetnie wrzucam żołtka. Koniecznie na masle i z rzuconą szczyptą mąki. Nie wiem po co ta mąka, ale Babcia zawsze tak robiła ...
Cytat:Wysłane przez DarekRz

Może na kwasie z kiszonej kapusty? ....

Raczej nie, z tego co mi się mgliście przypomina, to gotowało się kawałek mięsa z kością (żeberka, chudy boczek) mogło być podwędzane, a później dolewało octu i całość robiła się mlecznobiała, do tego jakieś ziemniaczki, śmietana i ... kluski.
Było przepyszne.

Maciek OiM

Cytat:Wysłane przez DarekRz
... (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd ...
Ja tam podjadałem...

Ola OiM

Taaaaaaaa..... zapach świeżego mleka prosto od krowy, aromat kartofli z parnika i nieziemską woń wędzonych przez dziadka wielkanocnych szynek będę pamiętać do końca życia :)

A ze smaków to:
- cudowny wielkanocny biały barszcz
- fantastyczne ruskie pierogi polane skwareczkami (a jeszcze lepsze następnego dnia po odsmażeniu)
- ogórki małosolne z wielkiego słoja
- pierogi z truskawkami, wiśniami, jagodami....
- suchy mak wysypywany prosto do ust ze zbieranych z pola makówek
- strucla z makiem
- gotowane młode kartofelki posypane koperkiem podawane ze zsiadłym mlekiem od babcinej krowy
To doznania z rodzinnych stron mojej mamy.

- sałatka z pomidorów leciuteńko posypana cukrem i solą
- szagówki i kluski na parze
- szare kluski z duszoną kapustą (kiszoną)
- "ślepe ryby" ;)
- jedyny w swoim rodzaju drożdżowy placek z kruszonką - ze śliwkami, wiśniami, jabłkami, czy co tam babcia miała...
- gotowana zielona fasolka polana bułeczką
- kartoflanka
- knedle ze śliwkami
- mocno warzywny gulasz z kaszą mazurską (dzisiaj podejrzewam, że warzywa te miały maskować baranowatość albo kozowatość mięsa)
To z kolei smaki poznawane w stronach taty.

- naleśniki z twarogiem, polane czekoladą
- tort przekładany poziomkami (specjalnosć mamy)
- czarne jagody wyjadane łyżkami zimą z maleńkich słoiczków
- wędzony węgorz na imieninach u znajomych rodziców.......
To smaki poznane za sprawą mojej mamy.

....niestety, ślina zalewa mi klawiaturę, więc nie będę kontynuować....
Co mnie podkusiło aby czytać ten wątek przed obiadem.

Ze smaków to pamiętam :

Baranina i brukiew
Czernina
Kwaśne mleko od babcinej krowy
Młode ziemniaczki, młoda kapusta gotowana ze smalcem i to kwaśne mleko :jezor:
Fasolka na słodko-kwaśno
Placek drożdżowy z owocami
Świąteczna zupa rybna

No i podczas żniw - kawa zbożowa

A z późniejszych czasów pomarańczowy ( żólty ) ser z darów kościelnych. Potrafiłem całymi dniami na śniadanie, obiad i kolację zajadać się tym specjałem. Ale do tego był świeżutki wiejski chlebek i ciężka praca przy żniwach.
Mój dziadek hodował nutrie,nigdy nie zapomnę kiełbasy z nutrii wędzonej i suszonej tak że rozwijały się na niej białe grzybki i zapach kiszonej kapusty z dębowej beczki która stała u nas w sieni ,a jak mama powidła smażyła to w całym domu pachniało latem. Jeszcze pyry pieczone w ognisku ze zgrabionych łętów.
Kruszon w drodze z lekcji wf na lekcję religii (5 klasa podstawówki) - niezapomniane przeżycie!
W taki upał to tylko babciny podpiwek prosto z chłodnej piwnicy; czasem butelki wystrzeliwały, och, jak wspaniale się pienił...

Jak Babcia wracała z lasu to dostawaliśmy roztrzepańca jagodowego, ech!

A zimą marmoladka z kaliny - na przeziębienie, smak wspaniały a zapach ... trzeba polubić :diabelek:
Pamiętam różne smaczne i mniej smaczne potrawy.
Do tych smacznych zaliczam:
- zalewajka z kiełbasą,
- zupa "NIC",
- makaron polany rozbełtanymi truskawkami ze śmietaną i cukrem,
- wątróbka z cebulką,
- śledzie ze śmietaną i jabłkiem do ziemniaków w mundurkach,
- surowe, zielone ogórki z miodem,
- ziemniaki z ogniska z masłem i solą,
- rydze na masełku,
- podpiwek, ....
Nie przepadałem za:
- lebioda obgotowywana i smażona (jak szpinak)
- móżdżek cielęcy z jajkiem,
- mleko z pianką prosto od krowy,
- tran z wieloryba :big:
Boziu! (jak mawia Megana).. To był strzał w dziesiątkę. Posypało się specjałami na których wspomnienie nie będę mógł usnąć. Czytałem kiedyś, bodajże u Wańkowicza, że zapamiętuje się nawet zapachy dzieciństwa (był to tytuł tej publikacji). Ja pominę specjały mojej Babci ale w bardzo szczególny sposób zapamiętałem smak i zapach czekolady "Danusia" i cukierków grylażowych kupowanych w kantynie pułkowej ale jeszcze .....w latach 30-tych ! . Kawał czasu a smak pozostał jak żywy. Pozdrawiam
Tadeusz....:helo:
Mammamiaaa... Ale wpadłem w temacior w ten deszczowy i nostalgiczny wieczór :polewam:
Oczywiście drożdżowe ciasto babci z kruszonką i owocami,
placki na zsiadłym mleku z piecowej blachy (najlepsze na ciepło)
podpiekane ciasto z domowego makaronu (ojj,dostało sie po łapach za podbieranie)
rosół z domowej kury na tymże makaronie z tłustymi okami i pietruszką
wigilijny ucierany mak z kluskami i kapusta z grochem
orzechy laskowe specjalnie zbierane przez wujka na wigilie (miały taki specyficzny smak)
pasztet z królika,śledzie solone z beczki,ogórki małosolne z wielgachnego słoja,kiszona kapusta z kamionki
"zakazane" zielone papierówki,przejrzały agrest (taki z włoskami) i czarna porzeczka i....
ciasta mojej mamy:murzynek,sernik i pleśniak....
Nie zapomnę nigdy... tych jabłek...

Rosła staaara jabłoń, wysoka. o rwaniu nie było mowy trzeba było czekać aż spadną.
Dojrzewały bardzo wcześnie prawie jak papierówki ale były czerwone, kruche, arcysmaczne...
Kury też je bardzo lubiły i dziobały łakomie, więc trzeba było mieć refleks.
Szukałem takiej odmiany przez lata, straciłem nadzieję.
Cytat:Wysłane przez Giaur
Nie zapomnę nigdy... tych jabłek...

Rosła staaara jabłoń, wysoka. o rwaniu nie było mowy trzeba było czekać aż spadną.
Dojrzewały bardzo wcześnie prawie jak papierówki ale były czerwone, kruche, arcysmaczne...
Kury też je bardzo lubiły i dziobały łakomie, więc trzeba było mieć refleks.
Szukałem takiej odmiany przez lata, straciłem nadzieję.

Może "Klosy" - właś.: Close ??

[Obrazek: jablonie_close.jpg]
Cytat:Wysłane przez Maciek OiM
Cytat:Wysłane przez DarekRz
... (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd ...
Ja tam podjadałem...

ja też - pycha ....

i jeszcze śledzie ze śmietaną, ale do smietany dodawało się przetarty mlecz, a śledzie zasolone przez rodziców stały w piwnicy w beczce kamionkowej, pamiętam - pół wanny śledzi do czyszczenia ...

a mnie móżdżek smakował, ale nie umiałabym go odtworzyć

l jeszcze kruszonka podkradana z drożdżówki- tak, zeby nie było widać ....

i prawdziwe pachnące malinówki (pomidory) posypane cukrem ...

plecionka - aleś trafił z tematem !

od razu uśmiech na twarzy i tak cieplej na serduszku ....
Cytat:Wysłane przez kalinowa
A ktoś pamięta smak świeżej kromki chleba ( pieczonego bez żadnych konserwantów i innych ulepszaczy) polanego śmietaną i posypanego cukrem, czy tez kromki chleba z masłem i solą. To dopiero były przekąski, gdy jako dzieci bawiliśmy sie na naszym podwórku/ulicy :big: Choć to może nie poprawne politycznie ale na naszej ulicy/podwórku było super.

No jasne! A pamiętacie 'oranżadę w proszku' wyjadaną paluchami na sucho z torebki?

Moim ulubionym daniem obiadowym były 'kluski z truskawkami', czyli domowy makaron z papką truskawową-śmietanową. Szkoda, że moje dzieci tego nie lubią ...

No i jeszcze 'kiszka' z czarniny - czyli skórka z kaczej szyjki z przepysznym nadzieniem z wątróbki, zielonej pietruszki i przypraw - babcia zawsze dbała o to, by ją sprawiedliwie podzielić między wnuki (dla dorosłych nigdy nie starczało).

I pierogi ze świeżo nazbieranymi jagodami...
I młode ziemniaki z zsiadłym mlekiem ..

Ależ to były przysmaki..
Idę coś zjeść ....:diabelek:
DarekRz

Doslownie wyjąłeś mi to z ust. Mam starą jabłoń "Klose". Wszystko się zgadza (z tym smakiem), ale moja jabloń jest niska można ja oberwać stojąc na ziemi, a owoce mają nieco inny kolor ,intensywniejsza czerwień. --Pozdr. :helo:
Stron: 1 2 3 4