Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Uwzględnienie wszystkiego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam,

Kilka win (zrobionych) mam już za sobą, ale za nic nie mogę wychwycić odpowiedzi na pytanie "To ile w końcu tego cukru, żeby to wino wyszło półwytrawne?"

Wg mojej wiedzy, liczy się to z wzoru
C = P - M + R
C - ilość cukru, który trzeba dodać
P - ilość wyliczonego cukru
M - ilość cukru w moszczu
R - ilość cukru resztkowego

Wydaje się logiczne, ale co jak drożdże się rozpędzą i przerobią mi również tą dawkę, która miała spocząć jako cukier resztkowy?

Jak się z tym obchodzić?

Pozdrawiam.
Ale co? Ale należy po przerobieniu planowanego cukru dodać taką ilość cukru, aby wino wyszło półwytrawne, i jednoczesnie dodać piro. Wtedy mała jest szansa aby drożdże wznowiły fermentację. Ilość cukru musisz uwzględnić wg włanych preferencji.
Marek
serv - cukier z różnych fabryk ma różną "zawartość cukru w cukrze", o czym już się nie raz przekonałem. Zostaw więc matematykę a zaufaj winiomierzowi (cukromierz jak kto woli) oraz własnemu smakowi. Trzeba dodawać partiami, mierzyć/próbować itd. To trochę taka metoda wynaleziona przez radzieckiego uczonego (Macajew się nazywał) jednak skuteczna. Jak zatrzymać fermentację w pożądanym momencie już wyżej Marek Ci napisał.
Czyli rozpuszczamy tylko tyle cukru, aby winomierz wskazywał pożądaną wartość, czekać aż sfermentuje, zasiarkować i od razu znów tak zasłodzić, żeby wyszło to, czego bym oczekiwał?
Rozumiem, że mówimy tu o dosładzaniu wina? Jeśli tak, to słyszałem, że odradza się tego typu zabieg, więc jeśli można prosiłbym o jakieś opinie na ten temat od kolegów z większym doświadczeniem.

Przy okazji.. Po mniej-więcej jakim czasie od zatrzymania fermentacji (jak nie bulgocze w rurce) drożdże giną?
Poza tym właśnie m.in. w tym celu wybieramy spośród wielu szczepów drożdży - bo jak chcemy 12-13% to sorry, ale bayanusy to pomyłka, w innym przypadku ich obecność może być jak najbardziej pożądana - np restart...

edycja:
Jak pisałem to nie było poprzedniego

Nie giną od "czasu" a od zawartości alkoholu, a kto powiedział, że wina się nie dosładza?
No to żem gafę walnął. Chciałem mieć max 12% wino, a dałem Malagę :(

Nie byłoby możliwości skutecznego zatrzymania fermentacji? Nie mówię, że nie lubię wypić, ale jak chcę coś mocniejszego, to sięgam po sprawdzoną polską gorzałkę, czy bimberek jak już się znajdzie :)

Wino jest z czerwonej porzeczki tak apropo jakby to było potrzebne.
Malaga to akurat nie bayanusy (te są wredne i odporne na spore dawki piro) więc powinny dać się zabić...
Albo źle kumam, albo nie kumam ;)

Czyli konkretnie: Kiedy dać piro? Wtedy, kiedy będę uważał, że starczy, czy wtedy, kiedy przestanie "bulgotać" i nie będzie piany na powierzchni?

Z góry przepraszam za upierdliwość :)
Według mnie wtedy, kiedy osiągniesz pożądany poziom alkoholu.
Zgadza się, a jeśli Twoje obliczenia będą ok to zbiegnie się to z zaprzestaniem bulkania (co czasem jest efektem zmiany temperatury więc tym nie należy się kierować - mam wina które bulkają, a mają ponad rok)
P.S. Co z tym dosładzaniem wina? Bo nie odpowiedziałeś kto mówił Ci, że się nie dosładza... Zapewne chodziło mu o to, że nie sypie się cukru do balona, tylko rozpuszcza w małej ilości i dopiero... Zgadłem?
W takim razie nic nie kombinuję, tylko czekam.

Dokładniej nie powiem, bo po prostu nie pamiętam. Natomiast gdzieś w jakiś artykułach na internecie to było.
Tak czy owak, staram się polegać na książce Pani Gabriele Lehari - Wina, a pytam, bo pewne zapisy nie są jasne. Z resztą mówią, że kto pyta, nie błądzi. A w winiarstwie błąd może zaboleć prawdziwego smakosza tego trunku - wolę błędów unikać :)