Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Jakość miodów pszczelich
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[ciach - wątek wydzielony z oferty sprzedaży miodu - Skrzych]
Cytat:Jak dobrze wiem Miody Nektarowe krystalizują od 2 -- 4 tygodni oprócz Akacjowego co pozostaje płynny nawet rok

Kupiłem w sierpniu ub roku wiaderko miodu lipowego u pszczelarza w Opalenicy.

Wciąż jest płynny (trzymam go w piwnicy).
Czy mam powód by martwić się jakością tego miodu?

Gryczany od tego samego pszczelarza skrystalizował się w kilka tygodni.
[ciach - fragment pozostawiony w wątku z ofertą - Skrzych]

Cytat:Wysłane przez winnygrzemek
Cytat:Jak dobrze wiem Miody Nektarowe krystalizują od 2 -- 4 tygodni oprócz Akacjowego co pozostaje płynny nawet rok

Kupiłem w sierpniu ub roku wiaderko miodu lipowego u pszczelarza w Opalenicy.

Wciąż jest płynny (trzymam go w piwnicy).
Czy mam powód by martwić się jakością tego miodu?

Gryczany od tego samego pszczelarza skrystalizował się w kilka tygodni.

Miód ten powinien się dawno skrystalizować , przyczyny mogą być dwie miód ten nie był z sezonu 2008 tylko 2007 i został nieprawidłowo dekrystalizowany czyli przegrzany lub nie jest to mód
Cytat:Wysłane przez winnygrzemek
Cytat:Jak dobrze wiem Miody Nektarowe krystalizują od 2 -- 4 tygodni oprócz Akacjowego co pozostaje płynny nawet rok

Kupiłem w sierpniu ub roku wiaderko miodu lipowego u pszczelarza w Opalenicy.

Wciąż jest płynny (trzymam go w piwnicy).
Czy mam powód by martwić się jakością tego miodu?

Gryczany od tego samego pszczelarza skrystalizował się w kilka tygodni.

Grzegorzu właśnie przed chwilą rozmawiałem z pszczelarzem z Opalenicy.Co do jakości miodu ,jest absolutnie pewne że był to miód 2008 nie podgrzewany, bo w dniu zakupu był to miód krótko po wybraniu z uli.
Pan Mateusz to samo co ty zauważył u siebie w kilku beczkach miód dopiero teraz zaczyna wolno krystalizować.

Przyczyną tego zjawiska jest niewielka domieszka akacji która kwitła w tym samym czasie.Nie ma w tym nic dziwnego dlatego że na terenie Polski istnieje zaledwie kilka większych skupisk drzew lipowych, a poza tym lipy spotyka się jedynie w parkach oraz przy szosach i drogach , czystego miodu w normalnych warunkach otrzymać nie można. Jednakże w latach, kiedy pogoda szczególnie sprzyja nektarowaniu lip, a także lotom pszczół, w niektórych okolicach uzyskuje się bardzo dobre jasne miody, powstające częściowo z nektaru lipy.

BoCiAnK coś łatwo dyskredytujesz innych producentów miodu. założenie, że skoro miód nie skrystalizował na pewno jest zły jest conajmniej nie w porządku . Jak napisał ryniu każda sroka...
Chcesz sprzedawać składaj ofertę i czekaj na odzew, a nie wybrzydzaj na konkurencję ,skoro masz taki dobry miód a inni be, Twoja cena się obroni, jak nie to wiadomo wolny rynek.

Cytat:Wysłane przez plecionka
Grzegorzu właśnie przed chwilą rozmawiałem z pszczelarzem z Opalenicy.Co do jakości miodu ,jest absolutnie pewne że był to miód 2008 nie podgrzewany, bo w dniu zakupu był to miód krótko po wybraniu z uli.
Pan Mateusz to samo co ty zauważył u siebie w kilku beczkach miód dopiero teraz zaczyna wolno krystalizować.

Dziękuję Macieju.
Wątpliwości właściwie nie miałem - jedynie wiedzę chciałem poszerzyć.
Cytat:Wysłane przez plecionka

BoCiAnK coś łatwo dyskredytujesz innych producentów miodu. założenie, że skoro miód nie skrystalizował na pewno jest zły jest conajmniej nie w porządku . Jak napisał ryniu każda sroka...
Chcesz sprzedawać składaj ofertę i czekaj na odzew, a nie wybrzydzaj na konkurencję ,skoro masz taki dobry miód a inni be, Twoja cena się obroni, jak nie to wiadomo wolny rynek.


Zgadzam się że się obroni

Tylko jedno przyjacielu jak sprzedaje się miód Lipowy to ma być Lipowy - bo to jest nazwa miodu Odmianowego

A Lipowo- Akacjowy to zwykły Wielokwiat A to kolosalna
różnica
Jeżeli by mi zadano pytanie w którym by była mowa że jest to miód mieszany z dodatkiem Akacji to odpowiedział bym prawidłowo bo Akacja krystalizuje nawet do 1,5 roku
Ale pytanie padło o Lipowy miód nikt o Akacji nie wspominał

Przyjacielu Jak Ty się znasz na winach bo siedzisz w tym temacie lata tak i ja pszczelarstwem param się już lata i dla mnie jest to śmiesznie

Mój klient zawsze wie co ode mnie kupuje
Pozdrawiam Serdecznie
Cytat:Wysłane przez BoCiAnK
Cytat:Wysłane przez plecionka

BoCiAnK coś łatwo dyskredytujesz innych producentów miodu.


Tylko jedno przyjacielu jak sprzedaje się miód Lipowy to ma być Lipowy - bo to jest nazwa miodu Odmianowego

A Lipowo- Akacjowy to zwykły Wielokwiat A to kolosalna
różnica


Mój klient zawsze wie co ode mnie kupuje
Pozdrawiam Serdecznie



Nie chciałbym dolewać oliwy do ognia, ale zgadzam się w pełni z wypowiedzią kol. BoCIAnK. Jeżeli kupuję u pszczelarza miód o nazwie Lipowy to jest to miód odmianowy a skoro ma domieszkę Akacji to jest już miód wielokwiatowy i tak jak pisze BoCIAnK jest to dość znaczna różnica.

Pozdrawiam
Stanley



Racje ma tu BocianK, pszczelarz nie powie pszczołą, żeby latały tylko na akacje. Miód akacjowy można nazwać akacjowym jeśli jego zdecydowaną większość stanowi akacja, jeśli jest dużo lipy, to już wielokwiat. Jak sama nazwa wskazuje z wielu kwiatów, które rożnie krystalizują.
Ja dostaje miodek za prace(pomagam wirować) od dzidunia który mieszka u mnie na wsi,dużego wyboru nie ma (spadź,lipa,wrzos), posiada 12 rodzin stacjonarnych,sprzedaje on po 20zł za litrowy słój -jak leci.
I wszyscy zadowoleni,nikt nie pyta o badania,nie kłóci się o cenę i to trwa od wieków.
Czy nie tak powinno być??
Hmmm.
Dziś odbierałem miodki od pszczelarza i porozmawialiśmy sobie trochę o jakości i cenach.
Powiem tak ,gdy ktoś ma 700 rodzin to nie uda mu się sprzedać wszystkiego w słoikach na rynku,a gdy ktoś do tego zajmuje się pszczołami od pokoleń i ma sprzęt potrafi osiągać zyski pomimo niewysokich cen hurtowych.

Widziałem wyniki badań 2008 i 2007 i miody od Pana Mateusza są naprawdę wysokiej jakości a ich parametry np pyłkowe odpowiadają wymaganiom stawianym dla miodów odmianowych.

Dla tych którzy ciągle twierdzą że miód lipowy nie może zawierać domieszki np akacji. http://www.opisik.pulawy.pl/teper/polskiemiody.htm
Laik pyta z ciekawości, bo lubi miód do wszystkiego i kupuje od pana ze wsi... pan chodzi w gumofilcach, pije wodę ze studni, i rzadko myje ręce: Na powyższej stronie z postami padają dwie formułki: Cena miodu zależy od jego jakości; jeśli większa ilość - to zazwyczaj gorsza jakość. Dla laika - pszczółka lata od kwiatka do ula i robi miód. Więc gdzie jest ukryta zależność jakości do ilości? Batem się te pszczółki gania? Czy dodaje jakieś lewe dodatki do powstającego produktu. No bo jak inaczej można wpłynąć na "Jakość" miodu?
Pytanie drugie - mój pan ze wsi też się skarży, że miodu nie ma w tym roku. Co się stało, że pszczoły ogarnął masowy mór? Przecież zima była raczej lekka.
W odpowiedzi na pytanie Imager'a muszę wyjaśnić jedno: naturalny miód pszczeli jest produktem bardzo stabilnym bakteriologicznie, a wręcz ma wł. antybiotyczne, a co najmniej ma wł. bakterio- i fungi-statyczne, więc nie macie się czego obawiać miodu od chłopa w gumowcach.
Jedyne niebezpieczeństwo dla produktu jakim jest miód to człowiek, ale nie na etapie pozyskiwania/podkradania pszczołom gotowego produktu, bo na tym etapie istnieje jedynie ryzyko pozyskania niedojrzałego miodu(za dużo wody=fermentacja) lub zanieczyszczonego woskiem i ewentualnie innymi zanieczyszczeniami mechanicznymi(niehigieniczne warunki podczas wirownia=mętny miód z drobinkami wosku oraz z pianką i drobinkami na powierzchni), a na etapie uprawy roślin dających nektar i na etapie tzw. gospodarki pasiecznej m.in. jesiennego leczenia pszczół z warrozy. Pewne ryzyko niesie za sobą również lekceważenie potrzeb pszczół i pewne niechlujstwo - niezależnie, czy to chłop w gumowcach, czy pan w lakierkach - powodujące realne zagrożenie skażenia produktów pszczelich sub. rozpuszczalnymi w wodzie(brak poidła) lub innymi pochodzącymi z środków ochrony roślin(zła lokalizacja pasieki).
Czy i dlaczego cena miodu zależy od jego jakości i czy większa ilość powoduje spadek jakości?
Na takie pytanie nie można odpowiedzieć kategorycznie tak lub nie, ale w 90% można przyjąć odopwiedż tak cena miodu m.in. zależy w dużym stopniu do jakości i ilości(podstawowe prawo popytu i podaży), ale czy ilość ma wpływ na jakość? Otóż ma i niestety pszczelarz posiada tylko częściowy wpływ na to czy jakość będzie wysoka przy optymalnej/ekonomicznej ilości. Z czego to wynika? Nie z faktu, że pszczelarz coś tam dodaje do miodu by było go więcej(nie mówimy tu o fałszerzach miodu tylko o uczciwych pszczelarzach),ale z biologii, a dokładniej z fizycznych i fizjologicznych możliwości pszczół do "przerobienia" dużej ilości surowca miodowego(nektar lub/i spadź). W dużych pasiekach liczy się każda kropla miodu i stawia się na jak najwyższą wydajność z jednostki produkcyjnej prowadząc b.intensywną gospodarkę pasieczną często sprowadzającą się do gosp. wędrownej, gdzie wywozi się pszczoły w sezonie na 6, a nawet 7-8 pożytków(zbiorowiska roślin nektarodajnych lub spadziujących).Pszczoły w takich warunkach swymi imperatywami behawioralnymi(bat biologiczny) zakodowanymi genetycznie są zmuszane do gromadzenia jak największej ilości zapasów pokarmu na zimę i czas bezpożytkowy, a miód w ten sposób powstały jest bardzo narażony na:

- niska aktywność enzymatyczną co wynika z przeciążenia ukł.pokarmowego i mniejszej ilości enzymów= słabsze wł.lecznicze

- dłuższe "dojrzewanie enzymatyczne" miodu z powodu mniejszej ilości enzymów amylolitycznych i inwertaz, co powoduje większe stężenie cukrów złożonych w świeżym miodzie jest to typowa zmiana jakościowa będąca wskaźnikiem niedojrzałości miodu, a często błędnie przez laików odczytywana jako efekt fałszowania miodu cukrem(sacharozą)

- niższą zawartość olejków aromatycznych pochodzących ze słabiej "zagęszczonego/przerobionego" nektaru

- wyższą zawartość wody i więcej grzybów drożdżoidalnych(to również oznaka niedojrzałości miodu)

- na skażenia środkami ochrony roślin na wielkoobszarowych uprawach roślin pożytkowych(rzepak, gorczyca, gryka, fasola, maliny -> plantacje, duże przemysłowe sady i.t.p.)

- wyższą zawartość 5-HMF z powodu klarowania termicznego miodów i rozlewania na gorąco w dużych pasiekach lub z powodu niewłaściwie przeprowadzonej dekrystalizacji, w tym drugim przypadku może dojść do częściowego lub całkowitego "zabicia" miodu=zniszczenia jego wł. leczniczych wnikających z obecności enzymów i olejków eterycznych.

- skażenie akarycydami i ich pochodnymi przy wieloletnim stosowaniu leków farmaceutycznych( bez wymiany ramek z plastrami), które często kumulują się w wosku, a nawet na skutek celowego działania "pszczelarza", który na pierwszym miejscu stawia zysk i prostotę/łatwość aplikacji leku i ilość, a nie jakość produktów pszczelich.

- skażenie innymi sub. zakazanymi np.:antybiotykami(najczęściej polisulfamidami) i starymi lekami przeciw chorobie sporowcowej, gdy "pszczelarz" z oszczędności na własną rękę leczy choroby bakteryjne czerwiu lub nosemozę, już wycofanymi lekami nabywanymi zagranicą lub w kraju do innych celów.

Może coś pominąłem i Szanowne/ni Koleżanki/Koledzy Forumowiczki/e szczególnie Pszczelarki i Pszczelarze zechcą uzupełnić.

Pzdr
Beekeeper

P.s.
Co do "pomoru" pszczół to do końca nie ma jednoznacznie stwierdzonej przyczyny, ale najprawdopodobniej jest nią pasożyt zewnętrzny Varroa destructor potocznie nazywany warozą i konsekwencje jego żerowania, czyli choroby wirusowe i bakteryjne.Ostatnio cień podejrzenia padł na środki ochrony roślin z grupy neonikotynidów w tym głównie na IMIDACLOPIRYD będący składnikiem zapraw nasiennych i tzw. systemicznych środków ochrony roślin m.in. rzepaku.
Odpowiadając Avok'ovi należało by przytoczyć przykład z niemal mojego podwórka. Jakieś niecałe 45 km do mojej pasieki zaczyna się eldorado złotych rzepakowych pół, dawne duże PGR-y i tam pewien "duży" pszczelarz (około 100 uli) prowadził wzorowo zadbaną pasiekę stacjonarną. Niestety ten doświadczony adept sztuki pszczelniczej myślał, że nie ma potrzeby wystawiania poidła dla pszczółek, ponieważ 300 m dalej w pięknym lipowym parku były dwa pokaźne stawy. Miód sprzedawał głównie w hurcie i tzw. półhurcie i nigdy z własnej inicjatywy miodów swych nie badał(no, bo po co, skoro robili to odbiorcy-handlowcy).I pewnego pięknego lata miał wielki urodzaj, niemalże klęskę urodzaju mnóstwo, rzepaków, gorczyce na nasiona i poplonową oraz wyśmienite zbiory z lipy. Jakże się zdziwił gdy kupiec, który ów miód nabył po badaniach przysłał mu informacje, że miód jest silnie skażony probiotykami o wł. antybiotycznych i w konsekwencji zostało to zgłoszone do odp. służb wet.-sanitarnych, a miód musi zutylizować na własny koszt. Otóż okazało się, iż w sąsiednim gospodarstwie (około 1 km dalej) prowadzono wolnowybiegową hodowlę drobiu, któremu podawano w poidłach zewnętrznych (z nich korzystały nie tylko ptaki) wraz z wodą mix witamin i probiotyków o działaniu anybakteryjnym i na domiar złego również niedozwolone w takiej hodowli antybiotyki.

Jak widzicie nawet w malutkiej pasiece przyzagrodowej warto dla własnego bezpieczeństwa badać miód, a można zrobić to za darmo przez niektóre organizacje pszczelarskie w ramach projektów wspieranych przez UE.

Na pytanie czy w małych przydomowych pasiekach nie powinno się badać miodu sformułowane przez Avok'a :
Czy nie tak powinno być??
Odpowiedź jest tylko jedna: nie tak nie powinno być, miód mód trzeba badać mimo, iż jest to jedyny produkt pochodzenia zwierzęcego, który jest prawie w 100% produktem powstałym bez udziału/ingerencji człowieka.

Pzdr
Bee

Skrzych

Cytat:Wysłane przez plecionka
<ciach>
Dla tych którzy ciągle twierdzą że miód lipowy nie może zawierać domieszki np akacji. http://www.opisik.pulawy.pl/teper/polskiemiody.htm
Ha - czekam z niecierpliwością na odpowiedź.
Tak na chłopski rozum, to (chyba?) nigdy nie otrzymamy jednorodzajowego miodu - tutaj lipowego. Zawsze wszak będą w nim jakieś domieszki.
Z linku podanego przez plecionkę wynika jasno, że wg Polskiej Normy jeżeli procentowy udział pyłków lipy przekracza 20% a jednocześnie udział procentowy pozostałych pyłków nie przekracza poziomów dla nich określonych (np dla akacji jest poniżej 30%) to pszczelarz ma wszelkie prawo nazwać swój miód lipowym.

Krzysztof
Cytat:Wysłane przez Skrzych
Cytat:Wysłane przez plecionka
<ciach>
Dla tych którzy ciągle twierdzą że miód lipowy nie może zawierać domieszki np akacji. http://www.opisik.pulawy.pl/teper/polskiemiody.htm
Ha - czekam z niecierpliwością na odpowiedź.
Tak na chłopski rozum, to (chyba?) nigdy nie otrzymamy jednorodzajowego miodu - tutaj lipowego. Zawsze wszak będą w nim jakieś domieszki.
Z linku podanego przez plecionkę wynika jasno, że wg Polskiej Normy jeżeli procentowy udział pyłków lipy przekracza 20% a jednocześnie udział procentowy pozostałych pyłków nie przekracza poziomów dla nich określonych (np dla akacji jest poniżej 30%) to pszczelarz ma wszelkie prawo nazwać swój miód lipowym.

Krzysztof


Ja zupełnie na miodach sie nie znam ani na pszczelarstwie - zastanawia mnie tylko jedno - termin kwitnienia grochodrzewu i lipy nie pokrywa się :(. Nawet gdyby załozyć, że maj był wyjatkowo zimny to grochodrzew mógłby być spoźniony o tydzień - może dwa - ale to i na rozwój lipy w tej samej okolicy by wpłynęło. Oczywiście jest możliwe , że np. w płowie czerwca robinia kwitnie jeszcze sporadycznie np. w Białymstoku a w tym czasie zaczyna już kwitnąć intensywnie lipa na Dolnym Śląsku, ale pszczółki chyba nie robią dziennych tras po 500 km?????
Skrzych to kłania się biologia 6 klasa podstawówki i budowa kwiatu:)))
To właśnie budowa kwiatu i położenie nektarników względem pręcików i pylników decyduje o % pyłku przewodniego w Normie na miód pszczeli PN-88/A-77626. Jest tak u tych gatunków z kwiatami przedprątnymi i kwitami, tak zbudowanymi, iż nektarniki są ukryte i nie narażone na bezpośrednie nadpruszenie własnym pyłkiem. Przykładowo w kwiatach heterotropowych i w większości kwiatów hemitropowych % pyłku przewodniego w 99,99%, a nawet w 100% miodzie odmianowym z takich gatunków jak: lipa, akacja, ogórecznik i wiele innych z rodzin bot. wargowych, motylkowych i innych procent pyłku przewodniego może być poniżej 30%.
Drodzy Forumowicze pyłek przewodni to nie jest jedyne nieomylne kryterium odmianowości danego miodu. Jeżeli miód lipowy nie skrystalizuje się w 2-3 miesiące to, albo został zabity termicznie = przegrzany w celu upłynnienia = dekrystalizacji, albo jest to miód mieszany akacjowo-lipowy mimo spełniania normy na pyłek przewodni i powinien być sprzedawany przez uczciwego pszczelarza jako wielokwiat lub ewentualnie wielokwiatowy z dopiskiem "akacjowo-lipowy".

pzdr
Bee

Skrzych

Uch, jedno z najdłuższych zdań na forum, w dodatku nie zawierające jednoznacznej odpowiedzi.
Niestety - pomijając już rozziew w okresach kwitnienia poszczególnych roślin (wszak do zmieszania miodów mogło dojść poprzez pozostawienie części miodu akacjowego w ulu, ale nie w tym rzecz) oczekuję odpowiedzi na proste pytanie - czy miód odmianowy może mieć domieszki?
Jeszcze raz napiszę, że moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe i prawidłowe - pszczoły pracują na wszelkich pożytkach znajdujących się w okolicach ula i o nazwie (odmianie) miodu stanowi największy udział danego pyłku.

Krzysztof
Jasne, że może !!! Lecz domieszki te nie mogą zmieniać w znaczący sposób właściwości fizycznych miodu(barwa, skład cukrów = tempo krystalizacji), już nie mówiąc o wł. leczniczych i organoleptycznych.
pzdr
Bee

P.s.
Sorki za grafomanie powyżej, ale chyba nie potrzebujesz tłumacza :)
Cytat:Wysłane przez Skrzych
Niestety - pomijając już rozziew w okresach kwitnienia poszczególnych roślin (wszak do zmieszania miodów mogło dojść poprzez pozostawienie części miodu akacjowego w ulu, ale nie w tym rzecz)
Krzysztof

No mi akurat o to chodzilo - tzn - do zmieszania takiego jak piszesz może oczywiscie dojść, ale wtedy pszczelarz wie doskonale, że nie wybrał całego akacjowego i nie może zwalać na pszczoły - czyli tłumaczenie:" pszczoły latają po nektar gdzie chcą i coś tam domieszały" w przypadku akacji i lipy nie może mieć miejsca.

Skrzych

Darek - przecież wiesz, że nie chodzi konkretnie o nieszczęsną akację tylko o domieszki jako takie.

Cytat:Wysłane przez Beekeeper
<ciach>
Drodzy Forumowicze pyłek przewodni to nie jest jedyne nieomylne kryterium odmianowości danego miodu. Jeżeli miód lipowy nie skrystalizuje się w 2-3 miesiące to, albo został zabity termicznie = przegrzany w celu upłynnienia = dekrystalizacji, albo jest to miód mieszany akacjowo-lipowy mimo spełniania normy na pyłek przewodni i powinien być sprzedawany przez uczciwego pszczelarza jako wielokwiat lub ewentualnie wielokwiatowy z dopiskiem "akacjowo-lipowy".
Dzięki wielkie za ten dopisany kawałek, o taką odpowiedź mi chodziło. Fakt - chyba właśnie takie "nazewnicze" rozwiązanie byłoby najprostszym i nie budzącym wątpliwości wyjściem z sytuacji.

Krzysztof
O wierności kwiatowej Pszczoły miodnej(jest to cecha gatunkowa) już na tym forum pisałem, więc nigdy pszczelarz nie może zwalać na pszczoły. Może natomiast się tłumaczyć złymi warunkami w danym sezonie, które spowodowały, że nie mógł odebrać niedojrzałego jeszcze miodu akacjowego i musiał go zostawić w ulu, a gdy miodek dojrzał to pszczółki już doniosły nektaru z innego pożytku.
Pszczoły nie latają nigdy gdzie chcą patrz -> wierność kwiatowaConfusedkłonność do oblatywania kwiatów jednego gatunku roślin, co wyraża się tym, że raz odkryte źródło pożytku np. kwitnący las robiniowy/akacjowy pszczoły zbieraczki wykorzystują do końca obfitego nektarowania i nie będą zbierały innego nektaru mimo, że w tym samym czasie zakwitną i nawet silniej nektarują inne rośliny.

Edit.
Może wystąpić taka wyjątkowa sytuacja, jak na gryce, kiedy warunki pogodowe lub biologia kwitnienia i sekrecji nektaru danego gatunku (np: gryka wydziela nektar tylko do godziny 12:00 lub do wyschnięcia rosy, robinia akacjowa/akacja/grochodrzew przestaje wydzielać nektar powyżej 30-32 stopni) spowodują, że pszczoły do póki temperatura nie osiągnie 30-32 st. w słońcu to oblatują akacje, a potem inny gatunek odporny na wysokie temperatury np: tymianek. W takich okolicznościach powstają bardzo smaczne i często unikalne miody mieszane.Znacie je z forumowych akcji często pod zabawnymi nazwami np: miód "podgryczany".

pzdr
Bee
Coś do poczytania z jednego portalu pszczelarskiego.
Artykuł napisany co prawda w 2001 ale w miarę w całości ujmuję problematykę.
Trzeba też pamiętać ze od 2001 roku wiele się zmieniło na lepsze jeśli chodzi o kontrolę importowanych miodów i dystrybucję/sprzedaż na terenie UE.

Do poczytania:

"Ocena jakości miodu w Unii Europejskiej

W Uni Europejskiej (UE) współpracują ze sobą dwa komitety reprezentujące producentów - Komitet Organizacji Zawodowych (COPA) i Komitet Spółdzielczości Ogrodniczej (COGECA). Komitety te obejmują swoim działaniem również pszczelarstwo i powołały specjalną grupę roboczą do oceny jakości miodu w UE. Działalność komisji została wsparta przez Apimondię - międzynarodową organizację pszczelarską, która opracowała raport na temat nadużyć w obrocie miodem w krajach UE. Okazuje się bowiem, że problemy z jakością miodu ma nie tylko Polska, lecz również kraje UE.
Powołana komisja zaproponowała opracowanie nowej, obowiązującej w UE, dyrektywy na miód (normy na miód w krajach UE nie ma). Aktualna dyrektywa EWG 74/409 jest nieprecyzyjna, a zalecane w niej mierniki nie pozwalają na dokładne określenie jakości miodu przeznaczonego do bezpośredniej konsumpcji. Przewiduje ona za mało dokładne metody analizy chemicznej. Komisja wskazała na potrzebę prowadzenia prac badawczych, które pozwoliłyby na dokładniejszą identyfikację tego produktu. Brak wyraźnej definicji i kryteriów oceny miodu na obecnym etapie są szkodliwe, zarówno dla producentów jak i konsumentów. Pszczelarze europejscy nie utworzyli odpowiedniej organizacji rynkowej, która broniłaby ich przed nieuczciwą konkurencją i sprzedażą miodu importowanego po zbyt niskich cenach. Hurtowe ceny miodu na świecie, jak już pisałem parokrotnie, są niskie i pozostają na niezmienionym poziomie 1000 USD za 1 tonę od 1930 r., czyli od ponad 70 lat. Jedyną możliwością obrony przed tanim, a często złym jakościowo miodem jest stworzenie wysokich wymagań jakościowych tego produktu. Warto sobie zdać sprawę z tego, że około 50% miodu sprzedawanego i konsumowanego w UE pochodzi 2. importu i miód ten nie zawsze spełnia warunki dobrego jakościowo produktu.
Obowiązująca aktualnie w krajach UE dyrektywa, w ocenie komisji jest mało precyzyjna. Brakuje w niej szczegółów dotyczących chemicznych metod do określania jakości miodu. Zdarza się, że w obrocie miodem na terenie UE dyrektywa nie jest przestrzegana. Mało precyzyjna dyrektywa powoduje, że w krajach UE w sklepach sprzedawany jest miód z dodatkiem syropów cukrowych, miód przemysłowy jako miód wielokwiatowy, miód odmianowy niespełniający podstawowych wymogów dla tego rodzaju miodu oraz miód z błędnym wskazaniem kraju, z którego pochodzi. Wykorzystanie tych nieuczciwych elementów w dobie istniejącej konkurencji odbija się niekorzystnie nie tylko na producentach, ale i na konsumentach. Nadużycia dotyczą przede wszystkim miodu importowanego z Chin, ale w dużym stopniu również z Ameryki Łacińskiej i krajów Europy Wschodniej. Stany Zjednoczone zablokowały parę lat temu import chińskiego miodu z powodu złej jego jakości i niskiej ceny. Chiny zareagowały na to zwiększeniem eksportu do krajów UE.
Rynek miodu charakteryzuje się dużą dynamiką zmian, ale wynika to m.in. z mało dokładnych sformułowań, jakie stwarza obowiązująca w praktyce dyrektywa. Według opinii komisji, akt normatywny określający jakość miodu w UE w kategoriach formalnych powinien być aktem normatywnym wyższego rzędu, czyli rozporządzeniem. Według aktualnie obowiązującej dyrektywy EWG 74/409 przez miód rozumie się artykuł spożywczy pochodzący z nektaru kwiatów lub wydzielin pochodzących z żywych części roślin, które są zbierane i przetwarzane przez pszczoły. Miód powinien dojrzewać w ulu. Dyrektywa uściśla ponadto, że do miodu
sprzedawanego nie można dodawać jakiejkolwiek substancji. Jest to potoczne tłumaczenie definicji, którą dla potrzeb handlowych należałoby uściślić. Jednak nawet z tej dyrektywy wynika jasno, że do miodu nie można dodawać cukru, aromatów, olejków, ekstraktów z owoców i żelów. W ostatnich latach pojawiły się w UE miody, które spełniają wymagane parametry analizy chemicznej, ale nie spełniają wymogów jakościowych. Zdarzają się również zafałszowania substancjami takimi, jak: melasa, cukry proste, sacharoza.
Nowoczesny przemysł produkuje dziś syropy cukrowe, których skład jest zbliżony do składu miodu. Mogą więc być one łatwo wykorzystywane do zafałszowania miodu bez konieczności ich przerobienia przez pszczoły. Syropy te wyrabia się z określonych produktów, np. z kukurydzy, w wyniku enzymatycznej hydrolizy chemicznej. W końcowej fazie są one poddawane filtrowaniu i odbarwieniu. Niektóre z syropów spotykanych w krajach UE mają wysoką zawartość fruktozy lub glukozy i wprost przypominają miód. Nadużycia spotykane w obrocie miodem w krajach UE to mieszanie naturalnego miodu z tymi syropami i sprzedawanie tej mieszaniny jako miód. Analiza chemiczna miodu polega na identyfikacji substancji obcych znajdujących się w miodzie i pomiarze ich zawartości. Na ogół. wykrycie tego typu zafałszowania nie sprawia zbyt dużych trudności. Zafałszowania syropami pozwalają jednak na zachowanie organoleptycznych właściwości miodu, a nawet jego cech mikroskopowych, bo nie zawierają obcego pyłku, co utrudnia jego dyskwalifikację.
O wiele trudniejsze jest wykrywanie domieszek miodów importowanych w miodach krajowych. Wykrycie tego zafałszowania wymaga analizy pyłkowej. W Polsce analizę pyłkową w identyfikacji miodu wykonuje niewiele osób. W większym stopniu tego rodzaju analizy wykonywane są w sąsiednich krajach europejskich. W Niemczech do tego celu wykorzystuje się specjalny program komputerowy, którego obsługa jest jednak pracochłonna. Analiza pyłkowa, pozwalająca wykryć miody importowane, jest jednak o tyle ważna, że miód krajowy traktowany jest na specjalnych prawach i w kraju ojczystym jest najczęściej droższy od miodów importowanych. Program komputerowy znajduje również zastosowanie w związku z koniecznością zastosowania analizy pyłkowej przy kwalifikacji miodów jako odmianowych. Wiele firm skupujących miód ma z kwalifikacją miodów odmianowych spore trudności.
Kraje U E borykają się z nadużyciami ze strony firm importujących miód. We Francji państwowe organa kontroli jakości stwierdziły, że wśród 50 pobranych próbek miodu 5 (10%) nie spełniało wymogów jakościowych dyrektywy. W dalszych ustaleniach stwierdzono, że był to miód importowany z Chin. Podobne kontrole przeprowadzone przez związek pszczelarzy wykazały, że 25% próbek miodu nie spełnia wymogów dyrektywy. Kwestionowany miód pochodził z Chin. Podobne kontrole przeprowadzone w Hiszpanii zakwestionowały 8% próbek ze względu na obecność w miodzie syropu kukurydzianego i z trzciny cukrowej. We Włoszech kontrola zakwestionowała 4% prób miodu importowanego z Chin.
Dyrektywa dopuszcza do obrotu miód przemysłowy. Pod tym pojęciem kryje się produkt, który chociaż bywa spożywany przez ludzi, to jednak do tego celu nie kwalifikuje się. Produkt taki może mieć ślady fermentacji, obce zapachy, niewłaściwy smak lub może mieć zwiększoną zawartość HMF, spowodowaną podgrzewaniem miodu. Miód chiński w krajach UE, kwalifikowany jako miód przemysłowy, często sprzedawany jest jako miód stołowy. Miewa on ślady fermentacji i posmak metaliczny spowodowany długotrwałym przechowywaniem w metalowych beczkach. Zawartość żelaza w takim miodzie przewyższa dwukrotnie, a nawet 10-krotnie dopuszczalną ilość. Dyrektywa nie stwarza wystarczających podstaw do wyeliminowania takiego miodu z rynku, ponieważ nie uściśla zjawiska fermentacji miodu i nie dostarcza wskazówek dotyczących sposobu przeprowadzenia kontroli organoleptycznej w celu określenia obcych zapachów i smaków.
Dyrektywa tylko w pewnym zakresie ma charakter obowiązujący na terenie wszystkich krajów UE. Francja i Włochy wydały swoje dekrety wykonawcze dotyczące miodu. Kraje te podnosiły zastrzeżenia wynikające z faktu, że w dyrektywie U E brak jest kryteriów oceny właściwości fizykochemicznych i organoleptycznych miodów odmianowych. Powołana komisja UE negatywnie odnosi się do tworzenia nowatorskich nazw nowych odmian miodu, jak np. "miód z łąk alpejskich", "miód z terenów śródziemnomorskich" czy "miód leśny". Nazewnictwo miodu powinno być normalizowane, tak jak w Polsce.
Do precyzyjnego ustalenia pochodzenia miodu powinien istnieć system określający jakość i ilość substancji charakterystycznych do danego gatunku miodu. Niektóre wyniki badań sugerują, że np. wyznacznikiem identyfikacyjnym poszczególnych odmian miodu mogą być flawonoidy. Być może metoda ta da podstawę, do precyzyjnego pomiaru stopnia jednoodmianowości miodu. Miody odmianowe są w UE poszukiwane, ale wymagania w stosunku do nich są duże. Konsument kupując np. słoik miodu akacjowego chciałby mieć miód pochodzący rzeczywiście z kwiatów akacji i zawsze o stałym kolorze, smaku i zapachu. Wymóg ten odnosi się również do innych odmian miodu. W Europie wyróżnia się obecnie około trzydzieści odmian miodu, które zostały określone przez ośrodki badawcze. Nad definicją miodu odmianowego aktualnie pracuje grupa robocza. Wątpliwości interpretacji dyrektywy sprzyjają nieuczciwej konkurencji ze strony różnych firm. Firmy te wprowadzają atrakcyjne nazwy miodu, nie dbając przy tym niekiedy o jakość oferowanego produktu. We Włoszech ustalono, że na 120 próbek pobranych z obszaru kraju 13% etykietek zawierało nieprawidłową nazwę.
Dyrektywa dopuszcza wprowadzenie dwóch kategorii nazw na etykiecie, pierwszej - dobrowolnej, podawanej przez producenta, np. miód ze Schwarzwaldu, i drugiej - kraju, w którym miód rzeczywiście został wyprodukowany, np. Niemcy. Ma to szczególne znaczenie w odniesieniu do miodu importowanego spoza UE. Nazwy miodów przyjętych przez poszczególne kraje są jednak rozmaite. We Francji dopuszcza się teraz nazwę "mieszanka miodów różnego pochodzenia", która o niczym konsumenta nie informuje. Konsument, nie znając sytuacji na międzynarodowym rynku miodu, wyobraża sobie, że jest to miód francuski, podczas gdy w rzeczywistości miód ten pochodzi z importu. Aktualna dyrektywa nie precyzuje systemów kontroli dobrowolnych i obowiązkowych nazw znajdujących się na etykietach. Miód łatwiej jest identyfikować, ponieważ zawiera pyłek. Pyłek ten pozwala określić region, z którego pochodzi miód. Dąży się do wprowadzenia identyfikacji w oparciu o badania izotopowe.
W krajach UE ocena jakości miodu nie jest lepiej uregulowana niż w Polsce. Na świecie nie ma nawet projektu kompleksowego uregulowania obrotu miodem. Nadużycia w krajach UE związane są z brakiem precyzyjnej dyrektywy. Według opinii specjalistów-pszczelarzy UE, taka dyrektywa ma negatywny wpływ na rozwój firm sprzedających miód dobrej jakości i na uboższych konsumentów. Mało precyzyjna dyrektywa sprzyja dużemu obrotowi miodem złej jakości. Nowa dyrektywa U E powinna uwzględniać: pochodzenie geograficzne miodu (z jakiego kraju i rejonu) kryteria oceny jakościowej; jasne kryteria klasyfikacji miodu odmianowego; metody kontroli w zakładach konfekcjonujących miód; zlecenie okazywania organom kontrolującym świadectw chemicznych z analizą miodu importowanego. Do produktów importowanych należałoby wprowadzić analizę C13, która szczególnie łatwo wykrywa w zafałszowanych miodach sacharozę pochodzącą z trzciny cukrowej lub glukozę z enzymatycznego rozkładu skrobi. Obowiązkowa powinna być samokontrola związków pszczelarskich przy produktach wprowadzonych na rynek. Celowe jest podjęcie działań w celu obrony konsumenta przed zakupem niepełnowartościowego miodu pochodzącego z różnych krajów spoza UE, chociaż w krajach UE też zdarzają się fałszerstwa miodu.

Prof. dr hab. Andrzej Pidek Pszczelarstwo Lipiec 2001"
Niestety nic na lepsze się nie zmieniło. W rzeczywistości jest u Nas tak, jak powyżej opisano sytuacje we Francji, z tą małą różnicą, że importowane badziewie niewiadomego pochodzenia jest w sprzedaży pod etykietą "mieszanka miodów z krajów UE i z poza UE. I taki stan prawny w UE powoduje, że mamy w hurcie chińskie ceny i pszczelarze w lata urodzajne są zmuszeni sprzedawać dobry miód po cenach badziewia z Chin lub diabeł wie skąd.

pzdr
Bee
wg mnie miody , nawet z chin muszą spełniać odpowiednio wysokie normy unijne . a poza tym mamy wolny rynek , Polacy też mogą startować ze swoimi miodami poza granicami naszego kraju:)
Jako laik ale też trzeżwy obserwator, zauważyłem że od kilku dobrych lat lipa kwitnie bardzo wcześnie, okpło 20-go czerwca. Stąd miody lipowo-akacjowe. Mam pszczelarza mającego pasiekę poza wsią na terenie rozległych upraw rzepaku, a tuż obok istnieje aleja akacjowa (grochodrzew) oraz potężna lipa. Zawsze mam z tego obok rzepakowego jeszcze miód akacjowo- lipopwy. Nie ma tam żadnych nieprawidłowości a co najwyżej trafi się miodzik trochę nieodstany t.zn. z wodą. Powstawanie miodu który kupujemy należy z grubsza obserwować na pasiece i wtedy mamy całkowitą pewność że miód jest nie podrabiany. --:jedzenie:
Stron: 1 2