Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino ze śliwek - pytania
#1
Witam serdecznie,

od kilku lat robie wino z wiśni (półwytrawne) i wychodzi wyśmienite. W tym roku jednak nie znalazłem na to czasu i postanowiłem przygotować się do pierwszego wina ze śliwek.

Nigdy nie korzystałem z tych owoców ze względu na fakt utrudnionego klarowania (nie ma to jak samoklarujące się wiśnie :) )

Ale chciałbym wrócić do pytania. Czy macie jakieś doświadczenia z przepuszczeniem śliwek (węgierek) przez sokowirówkę. Proszę o informację w tej sprawie,.

Pozdrawiam
rating
Odpowiedz
#2
Z tego co zdążyłem zaobserwować większość winiarzy (m.in ja) fermentuje śliwkę w miazdze, nikt ich nie przepuszcza przez sokowirówkę :)
Odpowiedz
#3
Uważam, że bardzo trudno byłoby uzyskać zadowalający efekt, tzn. oddzielenie suchej masy od soku przy węgierkach. Jak też i innych śliwkach. Dlatego nie próbowałem. Ale może się mylę.
Myślę, że klarowanie będzie zachodzić równie ciężko i powoli (może nawet wolniej) po sokowirówce.
Ja mam wino z 2008 roku - jeszcze się klaruje. Podjąłem decyzję, że gdy będę chciał komuś dać butelkę, to ściągnę, zakorkuję z przykazaniem w miarę szybkiego spożycia. Nie sklaruje się moje wino nigdy - bynajmniej ja nie dożyję:)
Odpowiedz
#4
No wiem wiem, sam nie mam prasy do owoców więc wiśnie "własnymi recami wyciskam" w worku do prasy. Ale co do sliwek, to tak chce troche na latwizne... i sliwki to nie wisnie - mniej szlachetne. Poza tym chce zrobić z tego porto takie półsłodkie wino, które zaprawię spirytusem do okolo 20% i odstawie na leżakowanie.
Odpowiedz
#5
(13-08-2012, 15:23)rating napisał(a): Czy macie jakieś doświadczenia z przepuszczeniem śliwek (węgierek) przez sokowirówkę.
Takie po nalewkowe, dla "dobra nauki" przepuściłem przez sokowirówkę,bo z obliczeń wynikało, że bardzo się napiły:)

Z jednej strony leciały do zasobnika wióry, a z drugiej strony kapała gęsta ciecz. Przy czy te wióry, też jeszcze były trochę wilgotne. Żeby odzyskać płyn ułożyłem na garnku sito z płótnem, na nim drugie sito z płótnem, a na trzecim sicie ułożyłem gazę ( w sumie 2m2 złożone na kwadrat). W taki zestaw wlałem gęstą ciecz i zostawiłem na całą noc, do rana.

Tym sposobem odzyskałem sporo nalewki.
Pozostałe wióry i gęstą maź upchałem do słoików i zużyłem do pieczeni i sosów.

Ostatnie węgierki z nalewki typu F już tylko prasowałem, a ilość odzyskanej nalewki jest zadowalająca.




Skocz do: