Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Drożdże piekarskie.
#1
Witam!
Jesli znowu nie trafiłem na własciwe miejsce to mnie Kolega Józe pewnikiem zastrzeli. :lol:
Pytanie mam co do drożdży takie: pojawiła się w jednym z tematów informacja, iż do fermentacji dwójniaka można użyc drożdże piekarskie. Czy chodzi o te drożdże, które można zanabyc w sklepie a używa się ich do ciasta (taka "gliniana" kostka)? Jesli tak to będę wdzięczny za informację: ile się ich bierze, jak matkę drożdżową się robi (na cukrze, miodzie?) i w ogóle wszystko na temat.
Pozdrawiam niezmiennie!
NOTOS :fajka:
Odpowiedz
#2
Witam ponownie!
Czyżby zero doswiadczeń czy też informacja nie jest prawdziwa?
Pozdrawiam!
NOTOS :fajka:
Odpowiedz
#3
Jak chcesz zrobic dobre wino do picia to zrob je na drozdzach winnych ...piekarskie sluza do czego innego ....:big:
Odpowiedz
#4
Faktycznie kiedys gdzies na forum była taka informacja, że wg jakiegos przepisu robi się miodzik na drożdzach piekarskich. Niestety nie znam szczegółów, ale myslę że elita miodowa cos ci podpowie
Generalnie jesli chodzi o to czy mowa o takich drożdzach w postaci "glinianej kostki" to chodzi o drożdze piekarskie dostępne w zwykłym spożywczym. Jednak do miodku sa specjalne drożdze, które sobie swietnie radzą i może na tym warto się skoncentrowac
Odpowiedz
#5
Witam!
dziękuję za opinie. Generalnie też jestem zwolennikiem "rasowych" drożdży. Zaciekawiła mnie jednak informacja o owych piekarskich. Zastanawiam się na półtorakiem ale nie ukrywam - boję się, że sobie nie poradzę z dolewaniem miodu do nastawu w trakcie fermentacji. Natomiast "rasowe" drożdże do półtoraka to trudny problem. Stąd ciekawosc o drożdże piekarskie. Raz jeszcze dziękuję!
Pozdrawiam nieustająco!
NOTOS :fajka:
Odpowiedz
#6
Przyznaję się bez bicia !!
Kiedys (tak ze 20 lat temu) używalismy z ojcem do zafermentowania dwójniaka (i trójniaka też) drożdży piekarskich - takich ze sklepu. W tamtych czasach dostępne drożdże winiarskie (suszone, jakos się tak smiesznie nazywały) nie wyrażały najmniejszych chęci do współpracy na polu miodosytnictwa.
Działąło, a po kilkunastu latach miodek jest (przepraszam, BYŁ) przepyszny! Ale sądzę, że obecnie bym tego typu ruchów nie polecał.
Pozdrawiam
Krzysztof
P.S. Przepraszam za zwłokę, ale jestem "na wygnaniu" i b. rzadko zaglądam na forum
Odpowiedz
#7
Jak już wspominałem w innym poście drożdże piekarskie nadają się do produkcji wina (moim zadaniem) gdyż mam w domu kilka butelek ok 30 letniego winka właśnie takiego piekarskiego :P kiedyś jedną butelkę otworzyłem, było idealne w smaku i zapachu. Mocne. Dziadek opowiadał mi stare dzieje i jak nie było dostępnych żadnych drożdży to po prostu do nastawu wrzucali odpowiednią ilość chleba.
Dziś czasy są inne, robimy na szlachetnych drożdżach, efekty są o niebo lepsze, to fakt. Ale najstarsze metody to zwykłe piekarskie drożdże lub w ogóle bez dodatku drożdży.

Nastawiłem niedawno wino na piekarskich w połączeniu z Malagą. Czekam na efekt, za kilka miesięcy powiem jak wyszło o ile wyjdzie.

Pozdrawiam i na zdrowie!
Odpowiedz
#8
Baartoo jeżeli zgłębisz swoją wiedzę przez czytanie literatury i zapoznasz się z doświadczeniami wielu winiarzy z forum. To dowiesz się, że zarówno na drożdżach dzikich jak i na piekarskich można przeprowadzić fermentację alkoholową. Jednak wina otrzymane bez dodatku jakichkolwiek drożdży są nieprzewidywalne. Fermentacja może przebiegać prawidłowo do 16% lub zatrzymać się bez powodu na 6-8% zawartości alkoholu. Drożdże piekarskie natomiast pozostawiają silne aromaty drożdżowe, których pozbycie się wymaga czasu i dlatego po 30 latach winko jest takie dobre.
Jeżeli zastosowałeś drożdże piekarskie razem ze szlachetnymi to musisz wiedzieć, że są dwie możliwości. Drożdże szlachetne przejmą inicjatywę przy wyższym stężeniu alkoholu lub drożdże piekarskie wyeliminują szlachetne i efekt będzie taki jakbyś nie dodawał szlachetnych.
Jeżeli chcesz otrzymywać wina powtarzalne w smaku, oraz mieć kontrolę nad mocą oraz słodkością wina to z czasem przekonasz się, że warto stosować tylko sprawdzone szczepy drożdży winiarskich. Każdy szczep drożdży charakteryzuje się innymi cechami, niektóre posiadają czynnik uśmiercający inne szczepy drożdży, poszczególne szczepy różnią się tolerancją na alkohol, odpornością na SO2, niektóre wprowadzają charakterystyczne dla nich aromaty wzbogacając bukiet.
Jeżeli natomiast chcesz robić wino na oko, pozwolić drożdżom na wolną amerykankę w balonie i później się martwić, że zamiast mocnego wina masz ulepek, czyli słabe słodkie wino, to Twój wybór.

(31-01-2010, 12:29)baartooo napisał(a): Nastawiłem niedawno wino na piekarskich w połączeniu z Malagą. Czekam na efekt, za kilka miesięcy powiem jak wyszło o ile wyjdzie.

Trzymam kciuki za Twój sukces.

Odpowiedz
#9
Dołączam się do tematu . Ostatnio kupiłem drożdże aktywne z biowinu i nazwa tych drożdży była Saccharomyces cerevisiae i wpisałem wpisałem w wikipedii o tych drożdżach i pisało że są używane do produkcji win i również w piekarnictwie i byłem 
wczoraj w sklepie i patrze drożdże piekarskie z delecty chyba i czytam i to ta sama nazwa drożdży co opisałem wyżej więc sam się zdziwiłem . To taka moja ciekawostka
Odpowiedz
#10
Ja jednak proponuję używać dedykowane do win, szczególnie zaczynającym te profesję, bo co prawda są koledzy którzy używają drożdży piekarniczych i to z dobrym efektem (np. Kryma), lecz do tego trzeba mieć sporo doświadczenia :).
Lech
Odpowiedz
#11
"Saccharomyces cerevisiae Meyen ex E.C. Hansen – gatunek jednokomórkowych grzybów, którego poszczególne szczepy znajdują zastosowanie w różnych dziedzinach spożywczych."

Kluczowe słowo to "szczepy". Dlatego jedne są piekarskie inne winiarskie itp. Ale kto komu zabroni jeśli chce udowadniać, że większość się myli. Sam od czasu do czasu mam odchyły i robię miody owocowe na "dzikusach" ale nie ma takiej opcji abym użył drożdży piekarskich do miodów czy wina.
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#12
Test drożdży piekarniczych: https://www.youtube.com/watch?v=HgLyc2cC16E
Odpowiedz
#13
Osoby używające drożdży piekarniczych do produkcji wina jak rozumie chca mieć tylko i wyłącznie procenty gdyż smak niema dla nich wogole znaczenia. Dlatego też cenie takie osoby jak m.in. Maciek19660714 dla których wino to coś więcej jak tylko procenty. :)
Wasze zdrowie!
Odpowiedz
#14
Ostatnio poruszyłem ten temat bo byłem ciekawy ale raczej też zostanę przy drożdżach winnych :) . Co do filmiku , jestem ciekawy 3 części fermentacji i myślę że spokojnie wyciągną 10% .
Odpowiedz
#15
(23-01-2018, 18:06)ykp0261 napisał(a): Osoby używające drożdży piekarniczych do produkcji wina jak rozumie chca mieć tylko i wyłącznie procenty gdyż smak niema dla nich wogole znaczenia. Dlatego też cenie takie osoby jak m.in. Maciek19660714 dla których wino to coś więcej jak tylko  procenty. :)

A ja uważam że zanim coś się napisze dobrze poczytać doświadczenia kolegów w tym temacie, zobacz co i jak robi kolega @kryma, a później się wypowiadaj w sposób bezdyskusyjny.
Ja takich win nie robiłem (i pewnie robić nie będę), lecz cenię doświadczenie innych, którzy to robili i nie narzekają.
Lech
Odpowiedz
#16
Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Na przeciw jednego pijalnego wina można poczytać o dziesiątkach zmarnowanych win na drożdżach piekarskich.
Powiem szczerze, że nie rozumiem parcia na ryzykowanie zmarnowania wina kombinując z drożdżami piekarniczymi. Mógłbym zrozumieć gdyby drożdże winne kosztowały bajońskie kwoty ale cena jest prawie ta sama. Zrozumiałbym gdyby dawały 20% ale nie dadzą. Zrozumiałbym gdyby dawały wyjątkowy smak lub aromat gotowego wina ale marne nadzieje.
Więc nie wiem po co?
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#17
A może dlatego Pawle, że na takich drożdżach jest bardzo ciężko zrobić coś pijalnego. A im ciężej, tym większa frajda jak wyjdzie. :D
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#18
A ja doceniam doświadczenie innych, i nie chodzi o jakiekolwiek parcie na takie działanie, jedynie o docenienie i nie deprecjonowanie, toć nikt nikogo nie namawia, lecz chodzi o szacunek do kolegów którzy eksperymentują z pozytywnym (lub nie) efektem i dzielą się z nami wynikiem swych doświadczeń.
Lech
Odpowiedz
#19
Ja też doceniam kolegów, którzy eksperymentują i wyciągają wnioski z tych doświadczeń. A 99% wniosków mówi, że piekarnicze do pieczenia a winne do win.
Podobnie jest z dzikimi. Tysiące jeśli nie dziesiątki tysięcy ludzi robi tradycyjnie "bez drożdży" i chwalą swoje wina. Czy to znaczy, że dla szacunku mam przestać używać szlachetnych?
Tak samo na piekarskich czy dzikich da się zrobić wino ale istnieje spore ryzyko, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Więc szanując naukę płynącą z porażek będę odradzał używania drożdży piekarskich i dzikich na rzecz drożdży szlachetnych dających większe prawdopodobieństwo udanego nastawu.
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#20
Dodam swoje trzy, powiedzmy, drożdże.

Robiłem kilka nalewek typu F na dzikusach i na szlachetnych.

Mogę stwierdzić, że szlachetne (pomijam fermentację) wprowadzają do trunków przyjemniejsze nuty zapachowe.
Odpowiedz
#21
Cytat:Więc szanując naukę płynącą z porażek będę odradzał używania drożdży piekarskich i dzikich na rzecz drożdży szlachetnych dających większe prawdopodobieństwo udanego nastawu.

Paweł, po ilu latach uprawy, np winorośli, "dzikusy" szlachetnieją? - Jakoś nie mam odwagi sprawdzić.
przyjmuję bana bez ostrzeżenia
pozdrawiam Roman
Odpowiedz
#22
Może nie w wyniku uprawy. Ja np od lat regularnie używam G995 i od trzech s 103, czasem testowo inne szczepy. Odpady, osad, resztki miazgi itp ląduje na kompostowniku. Później to wszystko w formie kompostu ląduje w ogrodzie. Zdziwiłem się kilka lat temu gdy robiąc trójniaka winogroniaka na "dzikich", używając miazgi gronowej z swoich winogron jako MD, fermentacja zeszła prawie do 0 Bllg. Dało to około 17-18%. Robiłem później specjalnie fermentacje kontrolne w "damach" i efekt był zawsze taki sam - 16-18%.
Najprawdopodobniej w ogrodzie rozprzestrzeniłem G 995, które obecnie występują tam jako "dzikie" i jako silny szczep dominują w fermentacji na innymi dzikimi szczepami Niemniej i tak wolę sypnąć łyżeczkę drożdży z torebki niż liczyć, że uda mi się znowu trafić na te "dzikie" G995.
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#23
Dokładnie o to mi chodziło, ja zamierzonych testów nie robiłem, ale zdarzało się, że ruszała fermentacja w siarkowanej miazdze, przed dodaniem drożdży szlachetnych, a "dzikusy" powinny przez ten zabieg wyginać.
To by potwierdzało Twoją tezę.
przyjmuję bana bez ostrzeżenia
pozdrawiam Roman
Odpowiedz
#24
A ktoś zrobił na odwrót i zaszczepił ciasto drożdżowe bayanusami? Ja kiedyś awaryjnie tak zrobiłem bo nie miałem piekarniczych na gofry i efekt był taki, że gofry zjedliśmy dopiero w kolejnym dniu - bayanusy ruszyły ale po długim czasie adaptacji/inkubacji (czy jak to nazwać). Na piekarniczych takie ciasto rusza błyskawicznie. Także korzystajmy z wszelkich szczepów i typów drożdży zgodnie z ich pochodzeniem/przeznaczeniem a wszystko będzie dobrze ;)


Skocz do: