Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyciszenie
#1
Mam mały problem ! To moje dziewicze wino ryżowe. Więcc problem jest  w tym że wino bulgocze co 12 sekund (po 9 godzinach) ale woda z rurki wylatuje .Nie mogę spać jak to wyciszyć (czy trzeba rurke watą zatkać ) POMOCY
Odpowiedz
#2
Ten dzwięk powinien wspaniale usypiać :diabelek: A tak na poważnie to jak włożysz watę na końcu rurki to powinno byc trochę ciszej no i woda nie będzie uciekać.
Odpowiedz
#3
z moich doswiadczen (malych ale zawsze) wynika ze jesli troche poekspermentujemy z poziomem wody w rurce, to uda nam sie calkowicie wyciszyc bulgotanie, jednak woda paruje (wiadomo :D) wienc co 12-24 trzeba uzupelniac, najlepiej strzykawką lub poprostu lyzeczka
Odpowiedz
#4
mnie jakoś dziwny trafem woda nie paruje przynajmniej nie zauwazyłem jej ubytku a rurke zatykam mocno watą i jest cichuteńko (być może wata ma też wpływ na parowanie)
Odpowiedz
#5
Im wiecej watki w rurce tym szybciej wino bije w rurce, ale za to duzo ciszej. Woda prawie ze nie paruje, a jak paruje to sie skrapla na watce i splywa spowrotem w dol.
Odpowiedz
#6
A może zamiast wody wlać olej?
Próbował ktoś?
Nie jestem przekonany czy to dobry pomysł, ale olej z pewnością nie wyparuje i ma inne właściwości ;)

Tylko z drugiej strony przy fermentacji burzliwej lepiej mieć balon i podłogę pochlapane wodą niż olejem ;)

BTW: Parowanie wody w rurce jest minimalne. Zwykle właśnie przy fermentacji burzliwej woda jest wypychana z rurki i dlatego sprawia wrażenie, że wyparowała.
Odpowiedz
#7
Im więcej watki w rurce tym większy cień prawdopodobieństwa rozsadzenia balona. Jeśli ktoś trzyma balon w sypialni - OK, rozumiem, trza wytłumić. Ale jeśli nie, to w czym problem?:chytry:
Odpowiedz
#8
jesli cisnienie będzie na tyle wielkie coby miało rozwalić balon to szybciej ci wate wypcha niż go rozwali
Odpowiedz
#9
W pełni zgadzam się z STRU$iem. Przy bulgotaniu bardzo łatwo usnąć, trzeba się tylko przyzwyczaić. Dla mnie kiepska była tylko pierwsza noc, a potem ... bez tego nie mogłem zasnąć :cool:
Odpowiedz
#10
Wsponałem kiedyś na tym Forum, iz sprawę cichości rozwiązałem raz a dobrze z małą modifikacja na dzień dzisiejszy a minowicie:
w miejsce rurki fermentacyjnej nałożyłem rurkę ( z połamanej rur ferm wyciągniętą nad palnikiem gazowym aby zmniejszyć srednicę ) a nastepnie naciągnełem na nią giętką rurkę fi wew 4 mm, której drugi koniec dl ok. metra zanurzyłem w butelce napełnioną wodą do połowy. Gulgało za głośno więc na jej koniec założyłem kawałek gąbki z kuchennego zmywaka (nie mam akwarium ale myślę że można wprowadzić coś takiego co używa się do napowietrzenia w akwariach), bąbelki unoszą się w miarę rozproszone (małe) ale zeby całkowicie wyeliminować rozpręzanie gazu (bąbelków) na wierzch nalałem ok. 0,5 cm oleju jadalnego.
Podczas fermentacji burzliwej cisza i spokój, a jak komus jest za głośno to może butelkę wystawić za okno wlewając Borygo aby nie zamarzło.
Butelkę zas zatykam odrobina waty.
Uwaga: rurkę miękka należy porowadzić tak aby nie zbierała się w niej parująca woda czyli do góry a następnie na dół aby woada ściekała albo do baniaka albo do butelki.
Patent gwarantowany w uzyciu
Do rurki fermentacyjnej wlewm zaś roztwór wodny gliceryny apteczne lub samą glicerynę, nie odparowuje, zatykając oczywiście odrobina waty
pzdr
Odpowiedz
#11
ja wode z rurki wylewam, wkladam kłebek waty - gdyby nie kwasówki to byłby zbędny, bakterie i tak nie wlecą pod prąd CO2 (chyba ze jakieś mutanty, zdolne do lotu wbrew cosnieniu). Jak sie skonczy ferm. burzliwa wlewam wode.
Odpowiedz
#12
Cytat:A może zamiast wody wlać olej?
Olej??? Wtedy, czasami może sie okazać że zrobił się rosół a nie winko:chytry: jak olej dostanie sie do winka to będą na nim pływać oczka -wiec ostrożnie z olejem
-----------------------
bulgotanie w rurce jest niczym muzyka:pomysl: oby ta muzyka trwała wiecznie:jupi:
Odpowiedz
#13
nom, zwłaszcza przy wyjmowaniu korka. Mi pare razy udalo sie w czasie tego delikatnego zabiegu sprawić, ze część wody wraz z kwasówkami zostala zassana do nastawu :kwasny: Trzeba wyjmowac powoli.
Odpowiedz
#14
Panowie , nie bójcie sie oleju.
Kiedyś jak nie było rurek fermentacyjnych wlewano do kadzi, beczki olej jadalny, tworzył on zawór hydrauliczny.
Sposób ten jest jeszcze praktykowany w sadach śliwkowych :) :).
Do beczek wlewa sie olej i czeka aż pojawią się muszki owocówki, wtedy to się ...... wylewa czy też wlewa , nie pamietam ......itp.
Spsób, który podałem stosuje od lat a ostatnio jako sprawdzony sposób na działce na której bywam tylko w weekendy, mam pewność że woda nie wyparuje oraz że nie usłyszą sąsiedzi lub inni amatorzy wszelkiego dobra. gdyby wiedzieli ile tam tego jest ....:)
pzdr
Odpowiedz
#15
W wolnych godzinach nocnych gdy jest kompletna cisza zaczynam ekserymentowac z wyciszeniem.
Rewelacyjnie wyciszenie (fermentacja burzliwa wina z kwiatu czarnego bzu zakonserwowanego syropem cukrowym z czerwca 2004 roku) uzyskałem wlewając do butelki zamiast oliwy (oleju) kropelkę płynu do zmywania (moze być Ludwik). Powstająca piana unosi się bezdźwiękowo, w butelce jest jeszcze kłębek waty na którym rozpręża się piana.
Dla mnie rewelacja
pzdr
Odpowiedz
#16
Sezon w pełni, bulgotanie co poniektórym przeszkadza. Sam miałem wrażenie, że u kogoś w bloku brzęczy budzik, ale to było u mnie w rurce fermentacyjnej.
Załączam zdjęcie mojego cichego zestawu wg opisu jak w poprzednich postach. Może się komuś przyda.
pzdr


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#17
Pomysł- ten ze zdjęcia- rewelacja !!!
Odpowiedz
#18
A ja w górę rórki włozyłem metalową koncówkę od ołówka na cienkie rysiki któa się dało odkręcic....
Efekt jest doskonały. CO2 powoli przeciska się przez rureczkę bezszelestnie. W razie braku materiału proponuję włożyć coś co ma kształt stożkowy.
Odpowiedz
#19
Szczerze mówiąc nie wiem po co te skomplikowane metody :niewiem:
Kawałek waty wciśniety na końcu rurki fermentacyjnej wystarczy w zupełności.
Ja w pokoju śpię z czterema butlami i nic nie słyszę, wszykie wyciszone w taki sposób i spokojnie sobie :spie:
Odpowiedz
#20
Cytat:Wysłane przez moonjava
ja wode z rurki wylewam, wkladam kłebek waty - gdyby nie kwasówki to byłby zbędny, bakterie i tak nie wlecą pod prąd CO2 (chyba ze jakieś mutanty, zdolne do lotu wbrew cosnieniu). Jak sie skonczy ferm. burzliwa wlewam wode.
Dokładnie bo przy burzliwej fermentacji wydziela się tyle CO2 że balon mógłby stać nawet otwarty ja by nie te muszki.
Drugim rozwiązaniem jest wyciągnięcie korka z rurką i nałożeni kilku warstw bandażu na szyjkę to zawijamy gumką recepturą i jest ok. Cisza spokój nic nie bulgocze a prze kilku warstwach bandażu żadna owocówka nie przejdzie. :tuptup:
Odpowiedz
#21
Cytat: a prze kilku warstwach bandażu żadna owocówka nie przejdzie.
Chyba ze byla szkolona w colonial marines :lol::pijemy:
Odpowiedz
#22
Tomisław, ten balonik ma śliczny kształt... A co jest w środku? Bo kolorek też super :co_jest:
Odpowiedz
#23
Chyba na temat wyciszenia powiedziano prawie wszystko, odpowiem tylko, ze moja metoda jest bardzo skuteczna , bo w zeszłym roku stało w pokoju 13 sztuk balonów (od 60 l do 5l) teraz tylko trzy.
Megana, winko jest z płatków róży rugosa a balonik 10l Ambrosio, stoi obecnie w piwnicy i dojrzewa.
pzdr
Odpowiedz
#24
Bardzo dziękuję za tę dyskusje.
Szukalem na szybko jakiegoś sposobu na wyciszenie moich pięciu na stawów, ściany w mieszkaniu mam cienkie, to też dźwięki z rurek, po zmroku, było słychać w sąsiednich mieszkaniach.
Nie mam w domu waty, ale użyłem listka papieru toaletowego i działa rewelacyjnie, zamówiłem też kilka rurek tzw. cichych, ale zanim przyjdą, to minie chwila, a ten patent skutecznie wytłumił rurki.
Dobre rozwiązanie krótkoterminowe.
WinoWAJCA



Skocz do: