Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Porady i pogaduchy ogrodnicze.
#26
(04-02-2016, 16:42)plecionka napisał(a): Wyjątkiem może być orzech włoski sadzony na podkładce z orzecha czarnego, który wydziela znaczne ilości juglonu do gleby."

Być może dlatego liście z jednych osobników kompostują się dobrze , a innych źle i hamują rozwój innych roślin.

Mój orzech włoski ("erste classe" :) ) jest zasadzony prawdopodobnie na podkładce z "tego, co dzika sroka zjadła" - więc pewnie ten juglon będzie w normie.
No, to mnie nieco pocieszyłeś.
Bedziem zatem eksperymentować na żywej roślinie i wyściółkujemy sobie coś mniej wartościowego - na próbę.

(04-02-2016, 19:07)Zibi napisał(a): Globalny efekt cieplarniany to taka bajka dla wyciągania kasy. Klimat naszej planety i tak się cyklicznie ociepla lub oziębia. Podobna bajka to przebiegunowienie Ziemi.

Podejrzewam, że rzeczywiście może być tak, jak mówisz - jednak gdybym chciał wyciąć ten fragment zdania, którego inne fragmenty mają dla wywodu większe znaczenie, to zbyt głęboko musiałbym ingerować w cytowany tekst.
Efekt cieplarniany jest tu "irrelevant" - po naszemu: nie na temat.


Edit:

Po namyśle, Zibi:
No, nie wiem...
Gdyby Wikingowie w X wieku palili więcej liści na Grenlandii - to być może udałoby im się "na szybko" wywołać efekt cieplarniany i tą drogą powstrzymać schładzanie klimatu...
Ale skąd tu liście na Grenlandii...? ...jak sama trawa wszędzie...?
Biednemu Wikingowi to zawsze "wiatr w mordę... kij w oko... i "trójka w Totka""... ;)
Odpowiedz
#27
Moja Babcia mawiała : "Pod orzechem nic nie rośnie !!!" Ale pod naszym rośnie sporo :D
Fakt, nie ściółkujemy ale... pryzmujemy liście za płotem i tam czarnoziem a u nas piach ... Za płotem na orzechowych liściach rosną sobie piękne pokrzywy , konwalie, niezapominajki i inne :) A pod orzechem na naszych piaskach rosną irysy , konwalie znacznie mniejsze niż za płotem, marne truskawki , mnóstwo skrzypu i piękny perz :D
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#28
U nas pod orzechem najlepszy trawnik w całym ogrodzie.
Szczególnie, jak słońce latem przyspawa z nieba.

A jak to jest z owocowaniem orzechów po bardzo silnym "ogłowieniu" drzewa?
Tak do formy "parasolowej", jak u akacji na sawannie?
Sprawdzał ktoś?
Odpowiedz
#29
(04-02-2016, 19:11)Orwell napisał(a):
(04-02-2016, 16:42)plecionka napisał(a): Wyjątkiem może być orzech włoski sadzony na podkładce z orzecha czarnego, który wydziela znaczne ilości juglonu do gleby."

Być może dlatego liście z jednych osobników kompostują się dobrze , a innych źle i hamują rozwój innych roślin.

Mój orzech włoski ("erste classe" :) ) jest zasadzony prawdopodobnie na podkładce z "tego, co dzika sroka zjadła" - więc pewnie ten juglon będzie w normie.
No, to mnie nieco pocieszyłeś.
Bedziem zatem eksperymentować na żywej roślinie i wyściółkujemy sobie coś mniej wartościowego - na próbę.

(04-02-2016, 19:07)Zibi napisał(a): Globalny efekt cieplarniany to taka bajka dla wyciągania kasy. Klimat naszej planety i tak się cyklicznie ociepla lub oziębia. Podobna bajka to przebiegunowienie Ziemi.

Podejrzewam, że rzeczywiście może być tak, jak mówisz - jednak gdybym chciał wyciąć ten fragment zdania, którego inne fragmenty mają dla wywodu większe znaczenie, to zbyt głęboko musiałbym ingerować w cytowany tekst.
Efekt cieplarniany jest tu "irrelevant" - po naszemu: nie na temat.


Edit:

Po namyśle, Zibi:
No, nie wiem...
Gdyby Wikingowie w X wieku palili więcej liści na Grenlandii - to być może udałoby im się "na szybko" wywołać efekt cieplarniany i tą drogą powstrzymać schładzanie klimatu...
Ale skąd tu liście na Grenlandii...? ...jak sama trawa wszędzie...?
Biednemu Wikingowi to zawsze "wiatr w mordę... kij w oko...  i "trójka w Totka""...  ;)

Kiedyś były tam pastwiska, laski a teraz mało co z tego zostało. Dlatego przez setki lat prawie nikt tam nie mieszkał.
Odpowiedz
#30
(04-02-2016, 20:18)Orwell napisał(a): U nas pod orzechem najlepszy trawnik w całym ogrodzie.
Szczególnie, jak słońce latem przyspawa z nieba.

A jak to jest z owocowaniem orzechów po bardzo silnym "ogłowieniu" drzewa?
Tak do formy "parasolowej", jak u akacji na sawannie?
Sprawdzał ktoś?

Orzech generalnie nie lubi mocnego cięcia , więc po ogłowieniu może przez jakiś czas zastopować, może też zakończyć żywot.
Cięcie sanitarne należy przeprowadzać na jesień i korygować co roku delikatnie . Jeśli nigdy nie był cięty lepiej tego nie robić radykalnie.
Odpowiedz
#31
(04-02-2016, 22:07)plecionka napisał(a):
(04-02-2016, 20:18)Orwell napisał(a): U nas pod orzechem najlepszy trawnik w całym ogrodzie.
Szczególnie, jak słońce latem przyspawa z nieba.

A jak to jest z owocowaniem orzechów po bardzo silnym "ogłowieniu" drzewa?
Tak do formy "parasolowej", jak u akacji na sawannie?
Sprawdzał ktoś?

Orzech generalnie nie lubi mocnego cięcia , więc po ogłowieniu może przez jakiś czas zastopować, może też zakończyć żywot.
Cięcie sanitarne należy przeprowadzać na jesień i korygować co roku delikatnie . Jeśli nigdy nie był cięty lepiej tego nie robić radykalnie.
Ja zrobiłem radykalne cięcie piłą łańcuchową :glupek:  i został sam pniak wysokości 15-20cm,po roku odbił z korzeni i teraz mam orzecha w formie krzewu o wysokości 6-7metrów :jupi:
W niebie mnie nie chcą,
a w piekle boją się że nim zawładnę
…i choćbym szedł ciemna doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem najwredniejszym sku*******m w całej dolinie…
Odpowiedz
#32
(04-02-2016, 22:07)plecionka napisał(a): Orzech generalnie nie lubi mocnego cięcia , więc po ogłowieniu może przez jakiś czas zastopować, może też zakończyć żywot.
Cięcie sanitarne należy przeprowadzać na jesień i korygować co roku delikatnie . Jeśli nigdy nie był cięty lepiej tego nie robić radykalnie.

Od sześciu lat usiłuję wytępić orzech włoski, który wysiał mi się sam (tzn przy użyciu wiewiórki, sroki lub gawrona) pod budynkiem gospodarczym. Ze względu na brak dostępu do korzenia, nie mam jak go wykarczować.
Kilkakrotnie cięty do ziemi - odrasta jak wściekła hydra.
Kolej tnie wzdłuż torowisk orzechy włoskie na wysokości 1 stopy - odrastają co sezon, coraz silniejsze - i tak "w kółko, Macieju".
Mój orzech jest poddawany cieciu formującemu co roku i co roku mamy ponad nasze potrzeby orzechów z tego jednego stosunkowo młodego drzewa.
Warto by było zatrzymać mu wzrost korony, bo zaczyna zabierać światło innym roślinom.
Nie obawiam się o jego przeżycie - tu jestem raczej spokojny co do dalszych losów drzewa - ale szkoda by mi było stracić doskonałe w smaku, łatwo łupiące się orzechy.

(04-02-2016, 20:27)Zibi napisał(a): Kiedyś były tam pastwiska, laski a teraz mało co z tego zostało. Dlatego przez setki lat prawie nikt tam nie mieszkał.

Nie było lasków.
Wikingowie Grenlandzcy importowali drewno budowlane, miejscowym budulcem był kamień.
A potem nastała kilkusetletnia "zima" i był koniec osadnictwa Wikingów.
Odpowiedz
#33
(04-02-2016, 16:42)plecionka napisał(a): Cóż mogę powiedzieć, popularny jest pogląd o którym piszesz jednak wiki podaje:
"Orzech włoski nie wydziela juglonu w ilości wystarczającej do spowodowania jakichkolwiek zmian w otoczeniu i jest całkowicie bezpieczny dla roślin i zwierząt, a jego liście można kompostować. Wyjątkiem może być orzech włoski sadzony na podkładce z orzecha czarnego, który wydziela znaczne ilości juglonu do gleby."

Być może dlatego liście z jednych osobników kompostują się dobrze , a innych źle i hamują rozwój innych roślin.
Z logicznego punktu widzenia kompostowanie i palenie prowadzą do podobnego efektu , jednak popiół z liści orzecha wydaje się łatwiejszy do przerobienia w pryzmie , niż same liście.

Moim zdaniem , ale to tylko praktyka nie poparta nauką , najlepiej spalić liście orzecha ,a popiół wykorzystać do kompostowania.
Przecież nie wolno palić liści np.. u nas tylko kompostować.
Odpowiedz
#34
Akurat liście orzecha się pali. Pamiętam, że to ma związek z jakimiś żyjątkami.
Popiół też jest dobry do kompostowania.


A co powiecie na pszczoły murarki w ogrodzie?

Grzegorz

"Nie spiesz się tak młody przyjacielu!

Nikt nie umknie przed swoim losem."

Odpowiedz
#35
Jeśli nie wolno palić trzeba zapakować i uszczęśliwić miejskie kompostownie, ciekawe co oni na to.

Nie ma co dalej kruszyć kopii o orzech włoski.

Co do pszczół murarek , złotooków i innych pożytecznych owadów , staram się stworzyć im dogodne warunki. Mam drewniany dom i na strychu mogą łatwo zimować niektóre z pożytecznych owadów. Nie zbieram wszystkich liści by te które to wola mogły tam się schronić. Zawsze mam jakąś stertę drewna , gałęzi i badyli pustych w środku ,gdzie latem się mogą rozmnażać.
Odpowiedz
#36
(04-02-2016, 23:02)grzechu napisał(a): Akurat liście orzecha się pali. Pamiętam, że to ma związek z jakimiś żyjątkami.
Popiół też jest dobry do kompostowania.


A co powiecie na pszczoły murarki w ogrodzie?

U nas mandat za palenie liści obojętnie jakich. Do worków zbieramy i, wystawimy przed bramką i, zabierają a worki specjalne dostajemy. Mamy zakaz palenia. :)

Pozdr..
Odpowiedz
#37
(04-02-2016, 22:37)Orwell napisał(a):
(04-02-2016, 22:07)plecionka napisał(a): Orzech generalnie nie lubi mocnego cięcia , więc po ogłowieniu może przez jakiś czas zastopować, może też zakończyć żywot.
Cięcie sanitarne należy przeprowadzać na jesień i korygować co roku delikatnie . Jeśli nigdy nie był cięty lepiej tego nie robić radykalnie.

Od sześciu lat usiłuję wytępić orzech włoski, który wysiał mi się sam (tzn przy użyciu wiewiórki, sroki lub gawrona) pod budynkiem gospodarczym. Ze względu na brak dostępu do korzenia, nie mam jak go wykarczować.
Kilkakrotnie cięty do ziemi - odrasta jak wściekła hydra.
Kolej tnie wzdłuż torowisk orzechy włoskie na wysokości 1 stopy - odrastają co sezon, coraz silniejsze - i tak "w kółko, Macieju".
Mój orzech jest poddawany cieciu formującemu co roku i co roku mamy ponad nasze potrzeby orzechów z tego jednego stosunkowo młodego  drzewa.
Warto by było zatrzymać mu wzrost korony, bo zaczyna zabierać światło innym roślinom.
Nie obawiam się o jego przeżycie - tu jestem raczej spokojny co do dalszych losów drzewa - ale szkoda by mi było stracić doskonałe w smaku, łatwo łupiące się orzechy.

(04-02-2016, 20:27)Zibi napisał(a): Kiedyś były tam pastwiska, laski a teraz mało co z tego zostało. Dlatego przez setki lat prawie nikt tam nie mieszkał.

Nie było lasków.
Wikingowie Grenlandzcy importowali drewno budowlane, miejscowym budulcem był kamień.
A potem nastała kilkusetletnia "zima" i był koniec osadnictwa Wikingów.
W tundrze lasy są karłowate i okrętu z takiego nie zrobisz.

W liściach zimuje tez wiele szkodników.
Odpowiedz
#38
(04-02-2016, 23:13)plecionka napisał(a): Jeśli nie wolno palić trzeba zapakować i uszczęśliwić miejskie kompostownie, ciekawe co oni na to.

Oni na to, jak na lato - bo po skompostowaniu liści mają wartościowe podłoże dla roślin, które mogą wykorzystać do utrzymania miejskich terenów zielonych lub odsprzedać innym odbiorcom.
Kompostownie to dochodowy interes: surowiec masz gratis i w odpowiednich ilościach, proces przebiega samoczynnie, jedyny koszt to plac, spychacz z operatorem do przewracania pryzmy i transport.
Tylko kompostować.
Odpowiedz
#39
Witam
To ja się też pochwalę z tym kompostowaniem. U mnie jest taki silos betonowany i, do niego ładuje liście prócz orzecha włoskiego. Niby gnojownik- do niego ładuje kurzy obornik i, po roku  świetny nawóz na działkę ogrodową. Pokrzywy to świetny nawóz pod pomidory i, na mszyce jako opryski stosuje. Liście z orzecha włoskiego też można, ale to  już osobno. Przynajmniej 2 lata musi poleżeć, liście przesypuje  się wapnem. Właśnie z niego są bardzo gorzkie liście. :)

Pozdr
Eugen
Odpowiedz
#40
Pytanie do wątku ogrodniczego :-)

Chcę dosadzić jabłonkę. Ale szukam takiej późnej odmiany, najlepiej takiej "starej" jak czasem się widzi - w listopadzie, z drzewa opadły liście a jabłka ciągle wiszą. No i żeby smaczne były...
Odpowiedz
#41
Królowa renet - złota reneta. Jabłka lekko kwaśne. Smaczne.
Jeśli chciałbyś późniejsze, to szarą renetę zasadź.

Grzegorz

"Nie spiesz się tak młody przyjacielu!

Nikt nie umknie przed swoim losem."

Odpowiedz
#42
J.w. +koksa pomarańczowa, antonówka i grochówka :)
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#43
Zbyszek - wejdź na http://www.bolestraszyce.com/stare-odmiany-jaboni
Oni sprzedają na wiosnę stare odmiany - zadzwoń może wysyłają?
Kupiłem tam derenie i są super.
Bycie starszym ma swoje wady jak i zalety. Z bliska nie widzisz liter ale idiotów poznajesz z daleka.
Po pierwszym kieliszku wychodzi z nas drugi człowiek i on też chce się napić! (Wańkowicz)
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Jak by rządziły na świecie kobiety to nie było by wojen! Państwa by były co najwyżej poobrażane na siebie.







Odpowiedz
#44
Jeśli gdzieś takie rosną w pobliżu można przeszczepić.
Odpowiedz
#45
Chyba posadzę ze 2 Renety - Szarą i Złotą. Tylko muszę przemyśleć lokalizację, bo one chyba duże drzewa rosną.
Odpowiedz
#46
Takie urosną jak je "poprowadzisz".
Nie prowadzone rosną pokaźne. To fakt.
Bycie starszym ma swoje wady jak i zalety. Z bliska nie widzisz liter ale idiotów poznajesz z daleka.
Po pierwszym kieliszku wychodzi z nas drugi człowiek i on też chce się napić! (Wańkowicz)
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Jak by rządziły na świecie kobiety to nie było by wojen! Państwa by były co najwyżej poobrażane na siebie.







Odpowiedz
#47
A lepiej prowadzić, niż nie prowadzić.
W mojej okolicy widzę, że nagminnie karczują swoje nieprowadzone drzewa.
Drzewo jak dom a owoc - taki sobie, albo żaden.
Odpowiedz
#48
Co do szarej renety i złotej wszystko zależy od podkładki. Pozwolić rosnąć i prawidłowo ciąć , będą duże ,ale i plenne.
Odpowiedz
#49
Po wydzieleniu wątków wypada post pod postem, ale tak musie być.

Wielu z was uprawia warzywa, pochwalcie się jak sobie radzicie bez chemii.
Odpowiedz
#50
U mnie prościzna.
Przekopać ogródek-> zgrabić-> przemyśleć co i gdzie ma być->zrobić małe szlaczki(kijem przeciągnąć po ziemi)->wsypać nasiona->lekko polać wodą->przysypać ziemią-> podlewać co jakiś czas i wyrywać chwasty-> wyrwać/wykopać warzywa-> zjeść/przerobić/jakoś przechować.
Jeśli się nie mylę, to jest to wszystko.
Marchewki są spore, cebule tak samo. Inne warzywa też są w niezłym stanie. Chociaż nie mogę powiedzieć, że wszystko jest w tak idealnych rozmiarach jak te sklepowe(marchew w sklepach wg mnie jest brzydka). Raz są większe, raz mniejsze. U mnie chemia to tylko deszczówka. Oprysków i nawozów się nie stosuje, szkoda ziemi, Ziemi, warzyw, pieniędzy i energii na przygotowanie. Z tego co się orientuję to po opryskach trzeba jakiś czas zaczekać zanim coś się zje, ale ciężko jest wytrzymać, żeby nie zjeść sobie chrupiącej, słodkiej marcheweczki, albo nie żuć natki pietruszki.

Grzegorz

"Nie spiesz się tak młody przyjacielu!

Nikt nie umknie przed swoim losem."

Odpowiedz



Skocz do: