Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lato w ogrodzie
#1
Piszcie, co tam u Was w ogrodach. :)



U nas jest tak:


Dynie już kwitną i zawiązują owoce.
Jeżyna bezkolcowa owocuje obłędnie - ale do zbiorów daleko jeszcze...
Borówka amerykańska podobnie.
Maliny: "Laszkę" i czarny "Bristol", także agrest, porzeczki - można już powoli zbierać.
Złota reneta, po kilku latach odpoczynku, wysypała tyle jabłek,
że chyba trzeba będzie nieco przerzedzić...
Owoce na pigwowcu rosną w oczach.

Nowe nasadzenia radzą sobie rozmaicie.
Pigwowiec, który wszedł w tym roku (z kontaktu "Modliszki" na Rugosę) w kilku miejscach nie daje rady, ale tam, gdzie "chwycił" - super.
Ałycza - bez pudła.
Rugosa - radzi sobie doskonale, najlepiej na stanowiskach w pełnym słońcu.
Szara reneta, mimo podlewania - ledwo daje radę - ale nie tracimy nadziei.
Za to Morwa przyjęła się doskonale.
Brzoskwinie sprzed 2 lat, po raz pierwszy nam owocują.
"Suncrest", posadzony ub roku, wtedy ledwo ledwo dał radę - teraz poszedł jak burza. :)


Gorunc i deszcz na przemian - winorośl dała ognia na wszystkich stanowiskach,
zapowiada się dobrze. :)

Ogólnie, widzę, że Hugelkultura i Permakultura maja sporo sensu pod wieloma wzgledami, ale i roboty przy tym systemie nie zabraknie.
Jesli miałbym Wam zaopiniować po kilku latach swoich doswiadczeń -
- warte stopniowego wypróbowania na niewielką skalę -
a po oswojeniu, szersze zastosowanie "atomatycznie" przyjdzie samo. ;)
Odpowiedz
#2
U mnie też malina już owocuje. Jagoda kamczacka zjedzona, poziomki nadal obficie owocują, można jeść wiśnie i czarne porzeczki. Za chwile będzie agrest.
Odpowiedz
#3
10 dni mnie nie było i borówki amerykańskie zaczęły schnąć. Zrzuciły część owoców i liści. Niedawne deszcze niewiele zmieniły. Podlewam ale co z tego będzie nie wiem.
Quidquid agis prudenter agas et respice finem.
Burčiak čisti krv, ale špini nohavice.
Odpowiedz
#4
Podlewanie pomaga.
Tamtego roku wróciłem z dłuższego weekendu i zastałem bardzo mocno pomarszczone borówki.
Wylałem mnóstwo wody i już następnego dnia widać było poprawę.
Te przypalone, które już pociemniały gorzej się regenerowały, pozostałe nie wybarwione w całości powróciły do formy.
Tego roku leję wodę w borówkę mocno. Zraszacz chodzi do kilku godzin przynajmniej co 2 dni i dopiero widzę co ten owoc potrafi.
Pozdrawiam
----Erikos----
Odpowiedz
#5
U mnie niestety woda w sieci zbyt alkaliczna na borówki - a z deszczówką, nie jest najlepiej...
Wiecznie jej brak.

Jeśli są tu jacyś ogrodnicy w podobnej sytuacji - powiedzcie, jak sobie poradziliście z takim problemem?
Odpowiedz
#6
Dużo rzodkiewki, szczypioru i kopru.
Mało pietruszki :placze:
Magi lekko opadła, ale przeżyje.
Sałata nawet ładna.
Ogórki ostatnio podrosły.
Marchewka też będzie spora.
Seler ma już ładną natkę.

Grzegorz

"Nie spiesz się tak młody przyjacielu!

Nikt nie umknie przed swoim losem."

Odpowiedz
#7
(29-06-2016, 13:12)Orwell napisał(a): U mnie niestety woda w sieci zbyt alkaliczna na borówki - a z deszczówką, nie jest najlepiej...
Wiecznie jej brak.

Jeśli są tu jacyś ogrodnicy w podobnej sytuacji - powiedzcie, jak sobie poradziliście z takim problemem?

1. Zakwaszenie wody nawozem do borówek
2. Ściółkowanie tym, co zakwasza (trociny, igliwie, , ścięta trawa, ) lub podlewanie wodą, w której się moczyły owe trociny czy igliwie.
Odpowiedz
#8
Ano, robimy i jedno, i drugie...
I ściółkowanie (j.w. + kora, łupiny orzechów, fusy z czarnej kawy - spore ilości) i podlewanie zakwaszoną wodą ( delikatne roztwory resztek nabiałowych, woda z ogórków kiszonych lub konserwowych, etc).
Ale mimo wszystko, gdzieś w tyle głowy pozostają obawy, że dostarczane jony kwasowe spłyną w głąb gleby, a wapienny szlam z wody wodociągowej - w tej glebie jednak pozostanie...
No i - kapilarne podciąganie jonów zasadowych z gleby okalającej stanowiska borówki....
Odpowiedz
#9
Nareszcie pada, zatem łap deszczówkę dla borówek.
Jak dobrze, że się ochłodziło :)
Odpowiedz
#10
Dla winorośli wcale nie.
Quidquid agis prudenter agas et respice finem.
Burčiak čisti krv, ale špini nohavice.
Odpowiedz
#11
Rano w polu urwałem litr dzikiej wiśni na poczet przyszłego wina. Bylem mokry do pasa.
Odpowiedz
#12
Pozdrawiam
Po raz pierwszy owocuje mi kiwi . Do tej pory zawsze obmarzało a w tym roku mróz przyszedł wcześnie i nic nie zrobił kwiatom kiwi . W tym roku dorobiłem się "dużej " plantacji czosnku niedźwiedziego Zrobiłem kilkanaście słoików czosnku oto przepis
Posiekać drobno liście czosnek , dodać soli , papryki ostrej, octu , oleju oraz dodać trochę konfitury w zależności od smaku .Włożyć do lodówki Bardzo ciekawy smakowo do mięs . Ja robiłem ten czosnek w kwietniu ok 20 słoików i do tej pory korzystam Na razie przechowuje się idealnie
maciej
Odpowiedz
#13
Hej, Macieju! :)

Miło, że wstąpiłeś na kilka słów do tego wątku.
Ja też mam Kiwi w ogrodzie -
- ale to dopiero dwulatek, jeszcze mu trochę brakuje do owocowania.

Opisz proszę, jak prowadzisz swoje Kiwi - na jakiej podporze, itd.

Ja mam jeszcze Cytryńca Chińskiego, także dwuletni okaz - i także jeszcze "w parterze".
Docelowo ma pójść po pergoli, być może w układzie mini-altanki.
Na dziś, mieści się jeszcze cały w osłonie z metalowego kosza od gąsiora.
Odpowiedz
#14
Nie macie kiwi tylko aktinidie. Ja też mam już ponad 10 lat odmianę Jumbo, która potrzebuje zapylacza. Wsadziłem taki zapylacz ale jest on notorycznie niszczony przez koty sąsiadów. Traktują go coś jak kocimiętkę. Tak, że owoców jeszcze się nie najadłem.
Quidquid agis prudenter agas et respice finem.
Burčiak čisti krv, ale špini nohavice.
Odpowiedz
#15
:ksiazka:
Pozdrawiam
Cytryńca  trzymam na  altanie  a  kiwi  bo tak   była  nazwa na sadzonce  jest na tego typu  stojakach . Te stojaki to zrobiłem bo miałem dużo rożnego żelastwa  a jako emeryt   mam dużo czasu to się  pobawiłem
no chłodnica samochodowa

Pozdrawiam

Uzupełnię o kilka zdjęć  zrobione  też z drewna  odzyskanego  z ogrodu  no i  jedna z rzeżb - stara zaginarka blacharska


Załączone pliki Miniatury
                               
Odpowiedz
#16

Plener rzeźb nowoczesnych czyli jak to mówią teraz instalacje. :D
Kiwi nie ma szans w polskim klimacie. Aktinidia to syberyjskie dzikie kiwi. Ale żeby zareklamować to piszą kiwi.
Quidquid agis prudenter agas et respice finem.
Burčiak čisti krv, ale špini nohavice.
Odpowiedz
#17
Afrykańska palma w polskim klimacie też, niby to, "szans ni ma", ale...
odpowiednio poprowadzona, w pewnej szacownej szklarni wypchnęła dach na wysokości "któregoś tam" piętra.... ;)

(03-07-2016, 13:40)kryma napisał(a): :ksiazka:
Pozdrawiam
Cytryńca  trzymam na  altanie  a  kiwi  bo tak   była  nazwa na sadzonce  jest na tego typu  stojakach . Te stojaki to zrobiłem bo miałem dużo rożnego żelastwa  a jako emeryt   mam dużo czasu to się  pobawiłem
no chłodnica samochodowa

Pozdrawiam

Uzupełnię o kilka zdjęć  zrobione  też z drewna  odzyskanego  z ogrodu  no i  jedna z rzeżb - stara zaginarka blacharska

No, niezłe!  :)
Najbardziej podoba mi się "błękitne działko p-lot". ;)

Moje gratulacje, Macieju.
Fajne klimaty.
Czy można będzie kiedyś popatrzeć sobie na te Twoje instalacje z bliska...?

;)
Odpowiedz
#18
Muszę przyzna że twoje konstrukcje @kryma mi zaimponowały, też jestem na garnuszku ZUS-u, ale na razie zająłem się piwem i ogród wegetuje, w tym roku posadziłem róże rugose i narazie intensywnie walcze ze ślimakami, które nie chcą dac za wygraną.:D
Lech
Odpowiedz
#19
(03-07-2016, 15:46)Orwell napisał(a): Afrykańska palma w polskim klimacie też, niby to, "szans ni ma", ale...
odpowiednio poprowadzona, w pewnej szacownej szklarni wypchnęła dach na wysokości "któregoś tam" piętra.... ;)

(03-07-2016, 13:40)kryma napisał(a): :ksiazka:
Pozdrawiam
Cytryńca  trzymam na  altanie  a  kiwi  bo tak   była  nazwa na sadzonce  jest na tego typu  stojakach . Te stojaki to zrobiłem bo miałem dużo rożnego żelastwa  a jako emeryt   mam dużo czasu to się  pobawiłem
no chłodnica samochodowa

Pozdrawiam

Uzupełnię o kilka zdjęć  zrobione  też z drewna  odzyskanego  z ogrodu  no i  jedna z rzeżb - stara zaginarka blacharska

No, niezłe!  :)
Najbardziej podoba mi się "błękitne działko p-lot". ;)

Moje gratulacje, Macieju.
Fajne klimaty.
Czy można będzie kiedyś popatrzeć sobie na te Twoje instalacje z bliska...?

Pozdrawiam
Zapraszam Jest 500 butelek nalewek od 2006 do 2016 , wędzarnia , i nocleg zapewniam
Maciej
Odpowiedz
#20
(03-07-2016, 16:42)kryma napisał(a):
Pozdrawiam
Zapraszam Jest  500 butelek nalewek  od 2006  do 2016  , wędzarnia ,  i nocleg zapewniam
Maciej

No, no... ;)



Patrzy mi się tak cuś... "na jeden raz" to wszystko dobro zmęczyć - rady chyba nie damy...


:diabelek:
Odpowiedz
#21
A u mnie w ogrodzie dynia kwitnie, niczym bratki na klombie przed ratuszem miejskim. ;)
A pszczółek w tym siedzi, O'MójBoże... ruch, jak na dworcu w sezonie turystycznym.
Dynie, które niespełna tydzień temu były jeszcze w zalążku, dziś mają wielkość grejpfruta.
Wszystko to ma fundament z "Hugelkultury" - polecam wszystkim, u mnie działa obłędnie.
Odpowiedz
#22
Śliwki już "na dobiciu"...
Borówka Amerykańska - "Over"...

Maliny - constans, do zrywania.
Aronia - jw.

Pigwowiec, tego roku wsadzony, wydał już zacne owoce.

Dynie - trzeszczą w szwach. :)
Odpowiedz
#23
To się możecie cieszyć, że macie co zrywać. Ja nic nie zerwie, żadnego owocu- była wielka powódź. Pomidorów miałem 80 krzaków i, wszystko do wyrzucenia będzie. Jeżyny super obrodziły, nie wolno ich spożywać w tym roku. Cały ogród mi zalało różne chemikalia były w wodzie. Woda szła od Gliwic. Nawet bardzo dużo budynków mieszkalnych zalało. Niektórzy mieli wodę w domu na 1,40 m.. Mnie też parter lekko zalało na 15 cm, miałem wodę.
Pozdrawiam/Gliwice + 4 km.

gynek63
Odpowiedz
#24
gynek63 - bardzo Ci współczuję. Trzymaj się.
Odpowiedz
#25
gynek63 - ale to chyba nie pierwszy raz, kilkanaście lat temu też były jakieś problemy (za Cimoszewicza), współczuję i pozdrawiam, w przyszłym roku będzie lepiej.
Lech
Odpowiedz



Skocz do: