Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino agrestowe - prośba o wskazówki (dziennik)
#26
Z samego agrestu też nie robiłem wina. Ale dodaję agrestu np.; do czarnej porzeczki , czy wiśni jakiś tam kilogram dwa. Zaraz lepsze wino wychodzi. Ostatnio robię wino tak jak robili nasi dziadkowie. Sypie całe owoce jak mrożone są. Jak świeże to tłuczkiem ubije . Połowa owoców , druga połowa wody i dodatki. Nie muszę siedzieć i, wygniatać. Bo prasy nie mam. Po trzech tygodniach z ciągam sok , owoce wywalam . Prosta robota. Tak już robię wina czwarty rok, i jestem zadowolony.
Tylko trzeba mieć więcej balonów.

Pozdrawiam was.
Gliwice + 4 km
Eugen..
Odpowiedz
#27
Cytat:Żeby zbić kwasowość należałoby rozcieńczyć mocniej niż 1:1, ale agrest chyba nie jest tak bardzo ekstraktywny jak porzeczki, prawda? Czyli może jednak wyjść zbyt rozwodnione wino. Ale ty chcesz zrobić wino o słodkości na poziomie 2-4%, czyli nadmiar kwasu może być zamaskowany. Heh, nastaw na 18L, ale zrób ciut mocniejsze to wino - zrobisz próbę smakową i najwyżej je sobie później lekko rozcieńczysz (kwas spadnie i alkohol też).

Piszesz, że robiłeś kiedyś wino z agrestu. Nie masz gdzieś notatek winiarskich z tego nastawu? To byś sobie teraz sprawdził, jak je wtedy mocno rozwodniłeś i jakie były jego walory smakowe.

Tak agrest jest mniej ekstraktywny niż porzeczka i porzeczka wychodzi dobra nawet przy rozcieńczeniu 1,2 - 2,0 / 1 litr moszczu.

Robiłem wino z agrestu, ale ten rok był jakiś wyjątkowy. Zazwyczaj zbierałem 10-12 kg z swoich krzaków i bez problemu, bez większych obliczeń nastawiałem wina w gąsiorze 15 litrowym.
W tym roku zebrałem 15 kg i chyba tak jak mówisz nastawię w 18 litrowym baniaku nastaw główny a resztę wleje do mniejszego, aby w razie czego był "na dolewkę" po pierwszym zlaniu znad osadu.

gynek63 napisał(a):Z samego agrestu też nie robiłem wina. Ale dodaję agrestu np.; do czarnej porzeczki , czy wiśni jakiś tam kilogram dwa. Zaraz lepsze wino wychodzi. Ostatnio robię wino tak jak robili nasi dziadkowie. Sypie całe owoce jak mrożone są. Jak świeże to tłuczkiem ubije . Połowa owoców , druga połowa wody i dodatki. Nie muszę siedzieć i, wygniatać. Bo prasy nie mam. Po trzech tygodniach z ciągam sok , owoce wywalam . Prosta robota. Tak już robię wina czwarty rok, i jestem zadowolony.

Tylko trzeba mieć więcej balonów.

Mi agrestowe jako jednoowocowe wychodzą dobre i płeć piękna sobie chwali. Generalnie jestem zwolennikiem robienia win jednoowocowych.
Ja jestem też zwolennikiem fermentacji w miazdze, wyługowaniu tego co najlepsze i przelewaniu do baniaka samej cieczy. Nie lubię bawić się w papraninę z wyciąganiem owoców jak to nasi dziadkowie robili :P
Pozdrawiam, Grzegorz

:::...Lepiej miec parkinsona i troche wylac z kieliszka niz alzheimera i zapomniec wypic...:::



:::...Stwórzmy wreszcie porządną GALERIĘ WINIARZY...:::
Odpowiedz
#28
Trochę się przeliczyłem z proporcjami.
Z 15 kg owoców, wytłoków zostało mi 2,5 kg. Czyli 12,5 litrów moszczu.
Wydajność 83%.
Dziś dozbierałem 3 kg owoców i nastawiam w 25 litrowym baniaku.

W Cieślaku wydajność tłoczenia agrestu podają na 50%, a dzięki pekto mamy dużo większą.
Czasy się zmieniają :)
Pozdrawiam, Grzegorz

:::...Lepiej miec parkinsona i troche wylac z kieliszka niz alzheimera i zapomniec wypic...:::



:::...Stwórzmy wreszcie porządną GALERIĘ WINIARZY...:::



Skocz do: