Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zjawisko pananormalne, czyli samo pękający słój fermentacyjny.
#1
Przepraszam jeśli wybrałem nieodpowiedni do tego dział, nie bardzo wiedziałem który wybrać. Ogólnie jestem doświadczonym winiarzem, który postanowił wrócić do tego hobby po czterech latach przerwy. Kupiłem sobie trzy słoje fermentacyjne 5-litrowe i postanowiłem trochę poeksperymentować. Nastawiłem wino z żyta, potem z pszenicy. Trzecie nastawiłem wczoraj, było to wino z daktyli. Około godziny 23 dodałem drożdże zamknąłem i zalałem wieko. Następnego dnia około godziny 9-tej obudził mnie trzask, czyli po około 10-godzinach od nastawienia. Na początku nie wiedziałem co się stało, myślałem że to podłoga czy coś. Ale zauważyłem kałuże pod słojem z winem. Szybko wsadziłem słój do miski z nadzieją, że tak wytrzyma do momentu zamówienia kolejnego słoja. Po kolejnych kilku godzinach słój pękł na tyle, że całe wino się rozlało. Czy to jest w ogóle możliwe, że słój czy balon może sobie tak sam z siebie pęknąć? Czy ktoś miał podobny przypadek? Dodam jeszcze, że słój przed nastawieniem wina nie miał widocznych pęknięć a temperatura w pomieszczeniu była stała około 20C, syrop cukrowy wlany do balonu miał temperaturę pokojową.
Odpowiedz
#2
Szkła to wbrew pozoru substancja nietrwała :) Możliwe, że słój był źle odprężony w hucie, miał ukrytą wadę (naprężenia) i pod naporem płynu pękł.
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#3
Ale jak pozostałe słoje już tydzień pracują to już raczej mało prawdopodobne żeby coś takiego się z nimi stało?
Odpowiedz
#4
nigdy, ale to przenigdy nie wiadomo na pewno... ;)
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.
Odpowiedz
#5
Nie no na serio bo to trochę mnie zniechęca do kolejnych nastawów.



Skocz do: