Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szybkie pytanie - wino ruszyło na dzikusach
#1
Wczoraj zmiażdżyłem wiśnie i dodałem do nich pektoenzym, 2 l wody i odrobinę pirosiarczynu. Ta odrobina to około ćwierć łyżeczki proszku na 20 l nastawu. Nie posiadam dokładnej wagi i radzę sobie w ten sposób.
Dzisiaj (po upływie około 14h) dodałem syropu cukrowego, pożywki i drożdży maurivin b. 
W trakcie dodawania zauważyłem że na miazdze pojawiła się delikatna piana a tłok w rurce fermentacyjnej delikatnie się uniósł.
Godzinę później nastaw zaczął dosyć wyraźnie pracować. Obawiam się że mauriviny by tak szybko nie ruszyły i nastaw pracuje na dzikich drożdżach. 
Co robić? Zasiarkować i dodać ponownie drożdże? Może maurivin b poradzi sobie z dzikusami? Mam opory przed używaniem pirosiarczynu, ale może to jedyne wyjście?
Odpowiedz
#2
Zostaw. Na początku będzie trochę wojny ale finalnie szlachetne przejmą fermentację.

P.S.
No chyba, że masz G995 jako dzikie.
Pozdrawiam, Paweł

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est, ergo – qui bibit, sanctus est.
Odpowiedz
#3
Dzięki. Uspokoiłeś mnie :)

A tak na marginesie. Przy siarkowaniu korzystacie z wag jubilerskich czy radzicie sobie w jakiś inny sposób?

Edit.
Domyślam się, że przy takiej "wojnie" skuteczność odkwaszania maurivinów nieco spadnie. Szkoda, bo zrobiłem pomiary i zamierzałem podać swoje wyniki w wątku o biologicznym odkwaszanie moszczu. W tym przypadku metodologia nieco się sypie.
Odpowiedz
#4
Ja korzystam z jubilerskiej, takiej:
https://allegro.pl/oferta/waga-jubilersk...f732ed60da
Quidquid agis prudenter agas et respice finem.
Burčiak čisti krv, ale špini nohavice.
Odpowiedz
#5
Chyba i mnie nie ominie zakup takiego gadżetu. Nie narzekasz na dokładność?
Odpowiedz
#6
Zupełnie wystarczająca dokładność, mam taką już z 5 lat i ciagle radę :cool:
Lech
Odpowiedz
#7
Albo na razie zanim zakupisz można użyć strzykawki. :)

1 g pirosiarczynu zajmuje 0,8 cm3 (0,8 ml) objetosci nasypowej (czyli bez ugniatania i utrząsania) - do odmierzania można uzyc małej menzurki lub strzykawki z wyjętym tłokiem i zatkanym króccem igły.

https://wino.org.pl/forum/showthread.php...73#pid3673
Odpowiedz
#8
Chodził mi po głowie pomysł z wykorzystaniem objętości właściwej, ale nie znałem jej wartości. Jeżeli 0,8 cm3 pirosiarczynu to 1g, to ja dałem go zdecydowanie za mało.

Dzięki Panowie za odpowiedzi.

Winko powoli przejada pierwszą partię cukru. Fementuję wszystko w miazdze razem z pestką i muszę powiedzieć, że opisywany na forum przez kilka osób sposób z wyławianiem pestki z dna średnio się mi nie sprawdził. Pestki tylko częściowo opadły na dno. Większość unosiła się razem z owocami przez co ich wyjmowanie to zajęcie katorżnicze. Chyba będę musiał skrócić planowany czas fermentacji, bo mam wrażenie że już czuć migdały.
Odpowiedz
#9
A czemu chce Kolega pozbyć się tych pestek?

Rok temu nastawiłem z 20kg wiśni w tym roku też,, pestki pływały bo wszystkich nie sposób sie pozbyć. Mimo, że drylowałem.

W niczym to nie psuje smaku wina.
Odpowiedz
#10
Zwyczajnie nie przepadam za migdałowym posmakiem jaki mogą wprowadzić pestki. Gdyby pestek pozostało jakieś 10-20 procent jak to zapewne wygląda przy ręcznym drylowaniu to zupełnie bym się tym nie przejmował. U mnie natomiast wszystkie pestki wylądowały w nastawie i dopiero po dwóch dniach zacząłem ich odławianie. Dwie osoby wyciągały pestki 3-krotnie, bo plecy nie wytrzymywały. Pestek nie ważyłem, ale z 35 kg wiśni było tego na prawdę sporo. Teraz już wiem, że wolałbym drylować niż wydłubywać pestki z owocowej czapy.

Edit.
Spróbowałem nastawu no i okazuje się, że migdały są bardzo mocno wyczuwalne. Cały sok/młode wino jest wręcz gorzkie. Dzisiaj wyciskam miazgę. Mam nadzieję, że gorzkość z czasem złagodnieje.

Nie jestem też przekonany czy winna za to jest zbyt długa fermentacja z pestką, bo miałem wrażenie, że już w owocach wyczuwam palony migdał. Dzisiaj miałem okazję spróbować łutówki z innego źródła i to samo - lekka gorzkość.



Skocz do: