Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino z jagód suszonych
#1
Witam.
Nazbierałem w Szwecji ze 2 wiadra jagód (Borówka czarna), wysuszyłem na suszarce go grzybów i wyszło mi 2 kg suszu. Starczy mi to na 20 litrów wina.

Mam trochę mętlik w głowie, bowiem przepisów na wino z suszonych jagód jest na lekarstwo, Cieślak nic nie pisze, zaś przepisy internetowe piszą, że tą całą masę (jagód z wodą) trzeba gotować. 
Unikam gotowania wszelakich owoców na wino i staram się zachować ich naturalny charakter. 
Czy robił ktoś wino z suszonych jagód i podpowie czy faktycznie gotować to wszystko, czy zrobić tak jak na przykład z innych suszonych owoców (np. Dzika róża)?

Zamierzam po prostu zalać wodą z cukrem i pożywką i fermentować w miazdze kilka dni, bez gotowania. Ale czy dobrze myślę?
Pozdrawiam, Grzegorz

:::...Lepiej miec parkinsona i troche wylac z kieliszka niz alzheimera i zapomniec wypic...:::



:::...Stwórzmy wreszcie porządną GALERIĘ WINIARZY...:::
Odpowiedz
#2
Jak robiłem z suszonych owoców to nacinałem każdy nożem (owoce rodzynkowate z wielkości ), dalej zalałem zimną wodą z cukrem - nic nie gotowałem. Miałem tego 5kg i zeszło się z 6-8h najmatniej. upierdliwa robota.

Metoda ta sprawdziła się.
Odpowiedz
#3
Jagody suszone mają to do siebie, że są popękane (przyklejały się do suszarki i przy ściąganiu z niej popękały i się pokruszyły). Jakoś nie widzę nakrajania kilku tysięcy mikroskopijnych suchych na wiór jagód :)
Pozdrawiam, Grzegorz

:::...Lepiej miec parkinsona i troche wylac z kieliszka niz alzheimera i zapomniec wypic...:::



:::...Stwórzmy wreszcie porządną GALERIĘ WINIARZY...:::
Odpowiedz
#4
Jak są popękane to wydaje mi się, że śmiało można je po prostu zalać wodą i cukrem bez kombinowania.

Swoją drogą tutaj sporo osób lubuje się w fermentowaniu w wiadrze na początku, W takim *fermentacyjnym wiadrze* jak by słabo puszczały sok to co za problem wszystko rozgnieść rękami, od wody pewnei itak mocno rozmiękną.
Odpowiedz
#5
Też bym się skłaniał do tego, żeby tych owoców nie gotować (to mi pachnie jakimś kompotem tudzież dżemem). Zrobić tak jak nastaw z dzikiej róży, czyli susz zalać syropem cukrowym i po prostu fermentować. Podejrzewam, że te owoce szybko naciągną nastaw i rozmiękną (tych jagód już bym nie nacinał). Zastanawiam sie tylko nad czasem fermentacji w miazdze. Dziką różę to trzymam w nastawie z miesiąc. Tutaj masz wysuszone owoce więc też intuicja popdowiada, żeby fermentować w miazdze dłużej niż te kilka dni. Nie wiem.

@Semele, zastanawiałeś sie nad tym, żeby dodać do nastawu rodzynki? Na przykład 1kg na 10L nastawu? Czy to juz będzie "przekombinowanie"?
Odpowiedz
#6
Eee tam z rodzynkami dałbym sobie spokój, nie kombinuje przy winach i preferuje wina jednoowocowe. Ale biorąc pod uwagę fakt, iż rodzynki są aromatyczne i wnoszą dużo do nastawów to czemu nie.
Z jagodami zrobię tak, zaleje wrzątkiem bez gotowania, owoce rozmiękną. Fermentacja w miazdze 5-7 dni i zobaczymy co wyjdzie. Nie dam piro (wrzątek załatwi sprawę), dam pektopol, drożdże Enovini WS i zobaczę.

W Szwecji nastawiłem 2 nastawy ale z jagód świeżych. Jeden 15 litrowy baniaczek był pełny, zaś w 5 litrowym nastawiłem na dolewkę - 1/2 objętości gąsiorka. Niestety ten baniaczek z dużą ilością powietrza zaleciał acetonem, więc poszedł w kanał. Nastaw zasadniczy fermentował trudno, ale jakoś pociągnął.
Pozdrawiam, Grzegorz

:::...Lepiej miec parkinsona i troche wylac z kieliszka niz alzheimera i zapomniec wypic...:::



:::...Stwórzmy wreszcie porządną GALERIĘ WINIARZY...:::



Skocz do: