Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Półtorak
#26
Witam.
Moim zdaniem mylone są w dyskusji dwie rzeczy: Dosładzanie miodupitnego z dodawaniem miodu do fermentującego nastawu.
Półtorak z założenia fermentuje szybciej i lepiej. Jeśli w trakcie fermentacji będziemy dodawać miodu, to przy zachowaniu odpowiednich proporcji można dojść nawet do półtoraka (jest to taka fermentacja na raty). Chodzi tylko o to aby doddawany miód fermentował, i aby był sterylny-celem uniknięcia zakażenia bakteriami.
Pozdrawiam, wisienka.
Odpowiedz
#27
Cytat:Wysłane przez wisienka
Witam.
Moim zdaniem mylone są w dyskusji dwie rzeczy: Dosładzanie miodupitnego z dodawaniem miodu do fermentującego nastawu.
Jest to napewno nie do pominięcia kwestia, bo przy stałym dodawaniu cukru w postaci miodu, raz, że będziemy rozcieńczać obecny % przez zwiększenie objętości, a dwa dostarczać surowca do fermentacji. O tym pisał zdaje się Pigwa :P niesłusznie powołując się na przedmówców
Cytat:Półtorak z założenia fermentuje szybciej i lepiej.
Rozumiem, że chodzi o trójniaka :P
Cytat: Jeśli w trakcie fermentacji będziemy dodawać miodu, to przy zachowaniu odpowiednich proporcji można dojść nawet do półtoraka (jest to taka fermentacja na raty). Chodzi tylko o to aby doddawany miód fermentował, i aby był sterylny-celem uniknięcia zakażenia bakteriami.
Mnie tylko ciekawi jedna sprawa. Jak kiedyś te słynne miody litewskie robiono. Czy taki staropolski półtorak był rzeczywiście półtorakiem i w jaki sposób kiedyś utrzymywano czystość i "jednolitość" szczepu drożdży. Odpowiednich drożdży...
pzdr
fea
Odpowiedz
#28
No bo to wszystko ściema. Mjutt u Mieszka robili kosmici. :big: :rotfl: ;)
Odpowiedz
#29
Myśle że u Mieszka to jeszcze nie robili miodu, ew. sfermentowane jabłka w kałuży :P
Odpowiedz
#30
Witam.
Najpierw w kwestii formalnej, z przeprosinami za błąd w poprzednim poście.
Jak zwrócił uwagę FEA powinien być trójniak a nie półtorak (nie wiem jak to pomyliłem-chyba byłem zbyt trzeźwy). Jeszcze raz przepraszam i dziękuję za zwrócenie uwagi.
Druga kwestia dotyczy Mieszka. Ja bym założył, że jednak miód robili. Słowianie pojawiają się w kronikach rzymskich, gdzie kraj opisywany jest jako obfity w miody i barcie ( i to na tysiąc lat przed Mieszkiem). Rzym utrzymywał stałe kontakty handlowe z plemionami słowiańskimi a w samym Rzymie (jak i na terenie imperium) wyrabiano miody pitne. Nie były to oczywiście miody królewskie ale trójniaczki i miodowina owszem. Na terenach północnych Imperium miód był bardziej popularny od wina, które i tak zawitało na tych terenach za sprawą Rzymian. Wino uzyskało swoją "hegemonię" za sprawą winnic przyklasztornych, m.in. jako napój potrzebny do sprawowania kultu religijnego. Miodosytnictwo odrodziło się (wróciło do łask) dopiero w drugiej połowie XIXw, po badaniach prowadzonych przez L. Pasteura i nnych naukowców nad procesem fermantacji.
Pozdrawiam, wisienka.
Odpowiedz
#31
Wisienka - masz absolutna racje - miody sycono na terenach slowianskich na dlugo przed Mieszkiem. Mozna sie domyslac, ze smak tych miodow nie byl porownywalny z dzisiejszymi. Zreszta wina z czasow rzymskiego imperium byly rownie podle, a dzisiejsze wina w porownaniu z winami, ktore bedzie sie robic za 500 lat tez beda sie wydawac sikaczami.
Odpowiedz
#32
za 500 lat, przy obecnym poziomie życia kilku światowych potęg i tempie zatrucia środowiska to nie będzie z czego zbudować statku kosmicznego by prysnąć z tego śmietnika a co dopiero winko z czegoś normalnego zrobić :rotfl: :hahaha:
Odpowiedz
#33
Czyzby jeszcze jeden doomsdayer? Wojny byly zawsze, wulkany i pozary zatruwaly Ziemie bardziej niz dzisiejsza cywilizacja. Zycie na Ziemi sie ostoi. Jedyne realne zagrozenie to owerpopulacja. Moze wlasnie dlatego NATURA wymysla AIDS, ptasie grypy i inne zarazy. Nawet global warming jest rezultatem owerpopulacji choc posrednio. Skoro czlowiek nie potrafi regulowac, zrobi to natura, aby ocalic zycie na Ziemi. Tego jestem pewien. Zamiast przewidywac kataklizmy, cieszmy sie zyciem, bo trwa ono krotko.
Odpowiedz
#34
Cytat:Wysłane przez Pigwa
Wisienka - masz absolutna racje - miody sycono na terenach slowianskich na dlugo przed Mieszkiem.

Nic dodac nic ujac - święte słowa. Dla potrzebujacych dowodow: w 448 roku Priskos z Panion, kronikarz grecki zapisał, ze słowiańska ludnosc dzisiejszych Węgier czestowała miodem pitnym poselstwo cesarza Teodozjusza II. To pierwszy zapis, a do tego mamy jeszcze pozostałosci odgrzebane przez archeologów...

pozdrawiam

pawel
Odpowiedz
#35
Cytat:Wysłane przez Pigwa
Moze wlasnie dlatego NATURA wymysla AIDS, ptasie grypy i inne zarazy.
AFAIR w/w choroby nie do konca wymyslila nautra...
Odpowiedz
#36
A jednak. Wszak wszystkie wirusy i bakterie pochadza z natury. Czlowiek przez swoja dzialalnosc nie wytwarza wirusow. A mutacja wirusow i bakterii odpornych na antybiotyki ?
Odpowiedz
#37
witam, mam zamiar zrobić pierwszego półtoraka, troche sie boje czytając te wszystkie kombinacje z dosładzaniem itp. Mój plan jest banaly: butla 5 L. 3 słoiki miodu po 0.9 l + 1 litr naturalnego kompotu wiśniowego + jakieś 0.3 l wody, kwasek, drożdże bayanusy w ilości 1-2 g/l, pożywka (nie wiem ile). Wszystko to do butli, wstrząsnąć i czekać.
Jedno z pytan, które przychodzi mi na myśl to: czy to ma szanse wyjść w miare przyzwoicie, czy jednak zabawa w mieszanie, dosładzanie, obliczanie i kombinowanie jest niezbędna?
Odpowiedz
#38
Ten kompot musi być?

I półtorak koniecznie, trójniaki już sie znudziły? :chytry:

Pożwyki na 1L np.: 0,5g DAFu i 0,5g Fermaidu.


arek
Odpowiedz
#39
trójniaki swoją drogą, nie znudziły się, a na półtoraka trzeba tyle czekać że szkoda marnować tego czasu. kompot mnie chyba najbardziej zastanawia, nigdy nie dawalem, to pytam, to swojski, naturalny kompot, pomyslałem że może być dobry taki wiśniak.
Odpowiedz
#40
Wiśniak byłby chyba lepszy na świeżym moszczu.

Jeśli chcesz koniecznie jakis miod owocowy to teraz np. z tarniną. Zresztą, jest cały, ośmiostronowy wątek o tym: Forum > Miody pitne > miody owocowe. :ksiazka:


arek
Odpowiedz
#41
Artko,
jak pisze Moon - zamiast kompotu użyj moszczu. Nawet z mrożonych wiśni będzie to miało większy sens, niz kompot.
Jeśli lubisz słodkie trunki, półtorak wiśniowy będzie Ci sie podobał, pod warunkiem, że uda Ci się ruszyć i doprowadzić do szczęśliwego finału fermentację. A to w Blg rzędu 55 niełatwe, nawet z użyciem porządnych drożdży aktywnych, pożywki kompleksowej itd.
Te nasze "kombinacje" z dosładzaniem trójniaków i przeliczeniami stąd właśnie się biorą.
I jeszcze jedna uwaga: nie nastawiaj 5 litrów. Zamów miód w pasiece, dogadaj się z Witkiem, zrób cokolwiek, żeby miód kupić taniej, niż w sklepie (tu jeszcze duże niebezpieczeństwo nabycia chińskiego pseudomiodu) i nastaw conajmniej 15 litrów. Półtorak dojrzewa 10 lat. Wyobraź sobie, ile Ci go zostanie po takim czasie, kilku obciągach, przymusowych degustacjach...
Odpowiedz
#42
zgadza się, mało zostanie, jednak jak się uda, to za pół roku zrobie kolejne 5l, za następne pół kolejne i za 10 lat bedzie ciągłość. nie potrzebuje dużo bo dla mnie za słodki, niech 1 butelka z tego małego nastawu zostanie raz na pół roku i starczy. miód kupuje od przszczelarzy na rynku. powinien być dobry, zwłaszcza że z ceną za cholere nie chcą schodzić poniżej 19 zł - drogo, jak bede nastawiał 45 l trójniaka będzie opłaciło się pojechać gdzieś po tańszy.
A jeśli chodzi o owoce - ok - rezygnuje z kompotu na rzecz czegoś 'świeższego'
Odpowiedz
#43
Witam.
Może nie do końca będzie w temacie, ale niech tam.
Miniony 2006 rok jest oceniany przez pszczelarzy jako dobry lub nawet bardzo dobry, pod względem ilości i jakości pozyskanego miodu. Wieloletnie doświadczenia pszczelarzy pokazują, iż nie zdażyło się chyba jeszcze aby takie lata następowały po sobie kolejno. Jeśli więc ktoś może kupić i nastawić większą ilość miodu to nie powinien się ociągać, tylko brać do roboty. Nie wiadomo jaka będzie pogoda w tym roku i ile miodu będzie dostępne i po jakiej cenie. A niestety importowane miody chińskie i afrykańskie są już gorszej jakości od naszego, krajowego, o czym zresztą wiedziano i kilkaset lat temu, bez dostępności laboratoriów analitycznych.
Pozdrawiam, wisienka.
Odpowiedz
#44
Cytat:Wysłane przez fea Mnie tylko ciekawi jedna sprawa. Jak kiedyś te słynne miody litewskie robiono.
"Kiedyś, kiedyś" robiono miody na drożdżach dzikich. "Kiedyś" - na piwnych. W obu przypadkach miody fermentowano długo. Przy czym "długo" nie oznacza dwóch miesięcy, czy pół roku; oznacza raczej lata. Miód po zafermentowaniu wiosną z wolna pykał do jesieni, po czym zasypiał i budził się na wiosnę. I znów pykał, i znów zasypiał. Ile lat mogło to trwać w ekstremalnym przypadku - nie wiem.
Odpowiedz
#45
Co do półtoraka to nie jestem całkiem przekonany do opcji wielokrotnego dodawania miodu (w czasie trwania fermentacji) a już całkowicie nie zgadzam się, że można jako półtoraka zaliczyć „odfermentowanego trójniaka z dolanym miodem do ilości potrzebnej dla półtoraka”.
Przymierzam się do półtoraka ale zamierzam go zrobić tak jak to robię z moimi dwójniakami. Przed dodaniem MD do brzeczki najpierw ją hartuję a konkretniej to przyzwyczajam drożdże do coraz to większego stężenia cukru (miodu) opis jest na forum. Z dwójniakami nie mam problemu a używam „zwykłych” drożdży do miodów firmy Zamijski. Nie mam nic przeciwko aktywnym (są bardzo praktyczne) ale jestem tradycjonalistą z sentymentem do tradycyjnych MD.

P.S. Próbę zamierzam podjąć dopiero na jesień (po konsultacjach w Parparach) i wtedy dam znać czy ta metoda wypaliła.



Skocz do: