Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pigwa
#76
Artiks!!! No wiesz co?? To my tu sie od tygodni zastanawiamy jak, ile, kiedy, a ty już masz w butelkach i NIC nie gadasz?? No nie bądź czereśniak, podziel się proporcjami....
yyyyy a ja tego białego nie miałam już siły wykrajać :(... mówisz, żę będzie gorzkie?
:placze:
Odpowiedz
#77
Ja białego nie wykrawałam,
nie fermentowałam w miazdze,
zrobiłam sok przy pomocy sokownika,
pulpę owocową zalałam wodą i odcisnęłam ...

wcześniej stukałam już jak zrobiłam :glupek:

bulga jeszcze jak szalone w pojemniku ferm., piana na 5 cm, do butelek to jeszcze trochę .....

nie jest gorzkie i mam nadzieje, że nie będzie :helo:
Odpowiedz
#78
od dzisiaj jest w balonikach (niepełny 5 l i niepełny 3 l), blg = 12, ładnie jeszcze pracuje;

teraz będe czekać na kolejne zlewania z nad osadu oraz dość długo na sklarowanie ...

Ciekawa jestem, jaki ostatecznie bedzie blg :tuptup:
Odpowiedz
#79
moje 20 ciągle bulga.... zasilam je a to sokiem gruszkowym, a to normalnie cukrem... :)
Odpowiedz
#80
Moje staneło. Zlane jeden raz, dosłodzone, ale chyba ma dosyć. Klaruje się ładnie- jednak nie mam teraz dla niego czasu, musi nieco poczekać...
Odpowiedz
#81
Z opóźnieniem, ale już mówię:
Nastaw 15 l
* owoce pigwy po obraniu - 6kg
* cukier - 5 kg
* woda - 12 l
* drożdże Tokaj (Biowin), pożywka
MD robiłem na soku wieloowocowym (ale to mniej istotne). Ze skórki nie obierałem, ale wykroiłem gniazda nasienne łącznie z białą twardą skórką. Owoce starłem robotem kuchennym na wióry, zalałem wrzątkiem, dodałem syrop, drożdże i fermentowałem w miazdze. Prowadzę kartę dla każdego winam, więc mam nawet zapisane daty - nastaw był 23 listopada ub. r. (heh, to już rok temu...). Do 27 listopada fermentowałem miazgę, scedzając ją i zalewając trzy razy. Mimo tak krótkiej fermentacji w miazdze wino było ekstraktywne i pięknie pachniało (pachnie do dziś... :) ). 10 stycznia pierwszy raz ściągałem winko znad osadu. Latem je zabutelkowałem. Nie jest kwaśne, wyklarowało się samo. Jakbyście mieli jeszcze jakieś pytania, piszcie.
Odpowiedz
#82
:glowa_w_mur:
Nie wykrawałam białego i moje nie pachnie ładnie a w smaku jest dość paskudne. Gorzkawe:( Ale ciągle ładnie chodzi, może jeszcze mu sie polepszy? No i dałam więcej owocu bo na 22 litry ok 12 kg.
Eh, no boje się :( tyle pracy na marne? Artiks a jak pachniało podczas fermentacji?

Poza tym, czy ktoś może mi powiedzieć taką rzecz -
Wszelkie pigwowe działania zaczęłam 11 X - pierwsza partia rozdrobnionej w maszynie na wiórki pigwy wylądowała w fermentatorze. Po 6 dniach fermentacji odciśnięta i do balona, a do fermentatora kolejna partia. (Owoce dojrzewały nierówno i były pozyskiwane stopniowo)
Cały manewr zostal powtórzony jeszcze CZTERY razy. 1 listopada całość została odcedzona z wielkiej ilości osadu.
Potem nastaw już był traktowany standardowo.
I teraz mam pytanie - odkąd mojej pigwie należy liczyć winny żywot? Od 11 X, czy od 1XI ???
Odpowiedz
#83
Ja zawsze liczę od pierwszego bulknięcia w butli, żeby się nie bawić w rozważania, czy początek wina to nastaw MD czy nastaw moszczu czy coś tam jeszcze. To trochę uproszczenie, ale po roku jest nieważne, czy to było trzy dni w jedną czy w drugą stronę. Podczas fermentacji pachniało ładnie i intensywnie. Pozdrawiam
Odpowiedz
#84
W sobotę zlewałem moje drugi raz. Jest dosyć klarowne, kwaśne, jednak nie ma śladu goryczki-wywaliłem tylko pestki, białe gniazda nasienne pozostały. Dosłodziłem je jeszcze trochę (chce zrobić słodkie), prawie już nie pracuje, a kwas z czasem złagodnieje. Pachnie ładnie, chociaż smakowo żadna rewelacja-przypomina mi wino z kiwi. Zapowiada się na winko średniej klasy o fajnym aromacie.:fajka:
Odpowiedz
#85
najnowsze wieści z pigwowego placu boju :chytry:

nastąpił dziś drugi obciąg (i okazyjne zalanie dywanu z powodu przeoczenia faktu, że 20 litrowy baniak laboratoryjny tak naprawdę mieści conajmniej 23 litry)
połączony ofc z oceną organoleptyczną.... a więc - blg 8, klaruje się nieźle, kolor w porządku
ale smak - PRZERAŻAJĄCO kwaśny.
W rozpaczy przychodzą mi do głowy już nawet takie pomysły jak dolanie jakiegoś totalnie słodkiego koncentratu w jasnym kolorze + litr wódki jako alternatywę do dosypania kilku kg cukru.
Ma ktoś inne propozycje? Dodam, że akurat ten balon bardzo bym chciała odzyskać przed sezonem truskawkowym...

No i wnioski - wygląda na to, że mój sposób na wino pigwowcowe nie bardzo sie sprawdził, na dodatek jest pracochłonny do absurdu. W next roku robię pigwowca pół na pół z gruszkami, ot co....
Odpowiedz
#86
A skoro wyszlo to winko za kwasne, to moze zostaw sobie do kupazu z jakims innym dobrym ale za malo kwasnym ? Moze z jakims jablkowo-gruszkowym. Szkoda by je reanimowac na sile.
Odpowiedz
#87
Ja robilam wino z gruszki wyszlo mi tez bardzo kwasne wiec zmieszalam z czarnym bzem i nadal bylo kwasne. wiec zrobilam ocet no i jest pyszny.
Pigwa lub pigwowiec pasuja z pomaranczem moze syrop z "Herbapolu" zalac wodka az sie przegryzie i dolac. Tu musza fachowcy podpowiedziec czy taki eksperyment by sie udal. Moja mama cos podobnego robila, ale ja wtedy nie interesowalam sie tymi trunkami i nie wiem dokladnie co i jak
Dlatego robie nalewki i likiery bo mi sie zawsze udaja
Hexe:niewiem:
Odpowiedz
#88
wino z gruszek kwaśne? Jakim cudem? co to za gruszki były na bogów i demonów??
Odpowiedz
#89
no ciekawy temat, dziwne ze sie pigwa nie wypowiedział na temat "swojego" owocu (wszak podczas robienia wina z pigwy zarejestrował się na forum, a więc jakieś obycie ma :]) Tak eksperymentalnie nastawie w tym roku chyba z 5 litrów, a co ;)
Najpierw co prawda musze znaleźć krzak, ale to chyba najmniejszy problem ;)
pzdr
fea
Odpowiedz
#90
Artix, kurczę z czego ty robiłes to wino: z pigwy (te duże), czy z pigwowca (te małe owocki).?? Bo mam od ubiegłego października jakieś 4 kg, pigwowca w zamrażalniku i ciągle nie mogę się zdecydować - wino czy nalewka? Generalnie wolałabym wino i to wytrawne, ale po tym czego sie w tym wątku naczytałam już się kompletnie pogubiłam. A za chwilę zwolni się baniaczek po III nastawie z dzikiej róży....
Czy jakiś dobry człowiek mógłby mi podać sprawdzone proporcje na wytrawne, w miarę mocne (13 - 14%) wino własnie z pigwowca japońskiego (malutkie owocki, a przedtem piękne czerwone kwiaty)?? Zakładając, oczywiście, że takie wino może wyjść smaczne.

Z góry serdecznie dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich
Hanka
Odpowiedz
#91
Cytat:Wysłane przez fea
no ciekawy temat, dziwne ze sie pigwa nie wypowiedział na temat "swojego" owocu (wszak podczas robienia wina z pigwy zarejestrował się na forum, a więc jakieś obycie ma :]) Tak eksperymentalnie nastawie w tym roku chyba z 5 litrów, a co ;)
Najpierw co prawda musze znaleźć krzak, ale to chyba najmniejszy problem ;)
pzdr
fea

Nie wypowiadalem sie dotychczas, bo nie prawda jest, jakobym sie zapisal na forum robiac wino z pigwy. To byla nalewka. Tu, niestety, pigwy mozna tylko kupic w marketach i sa bardzo drogie ( sprowadzane z Azji), wiec wino nie byloby oplacalne. A moj najmniejszy balon miesci 25 l. Od dawna jednak marzy mi sie sadzonka albo i dwie, ale nie moge ich tu nigdzie dostac.
Odpowiedz
#92
Hanka, wszyscy robimy z pigwowca, (małe owocki na krzakach) ale jak widzisz, moim sposobem wychodzi zbyt kwaśne, musisz chyba wybrać inny... :)
Odpowiedz
#93
To moze sprobuj z tej pigwy japonskiej. Duze owoce, wielkosci jablka, slodsze i aromatyczne, ale niestety drogie. Ja z kolei marze o przyzwoitej polskiej, malej i kwaskowatej pigwie, bo na nalewki ta jest najlepsza.
Odpowiedz
#94
@ Megana Przepraszam ze dopiero odpowiadam.
Gatunek gruszek jest mi nieznany, bo to jeszcze przed wojna sadzone. Ma okolo 70 lat do jedzenia tez sie nie nadaja. Jednak juz 2 razy brala Uczelnia rolnicza szczepke w obronie starych gatunkow. W ogrodzie stoi bo daje duzo cienia no i dla owadow.
Robilam z przepisu Cieslaka z kwaskiem , bo ponoc trzba dac bo jest gruszka za slodka. No i wyszla niespodzianka (chyba pomylily mi sie czary mary:niewiem::hahaha: smial sie moj syn).
Hexe
Odpowiedz
#95
@Hexe, możliwe, że gruszki akurat okazały się wyjątkowo kwaśne, a po drugie Moonjava twierdzi, że Cieślak wszystko przekwasza i tak się zeszło jedno z drugim. Ja do pigwowca dam słodkich gruszek i zobaczymy.

@ Pigwa, robiłam z różnych pigwowców, tzn z różnych krzaków zbierane, ale najwięcej było owoców takich właśnie dużych, wielkości jabłka. Całkiem możliwe, że to pigwowiec japoński. Jak teraz na wiosnę zakwitnie, postaram się jakoś porównać kwiaty z fotkami w necie, może dojdę jaki on :)

TEOLOG!! :) A jak tam twoje dziecko pigwowo-winne? Dojrzewa? Daj info społeczeństwu :D
Odpowiedz
#96
Słuchajcie, coś mi się majaczy, że bodajże Shron popełnił jakiegoś nagrodzonego 'pigwiaczka'. Możeby tak zaapelować do niego o pomoc?? (ja sama nie mam odwagi :-)

Pozdrawiam
Odpowiedz
#97
Raczej nie można za dużo owoców ... wtedy będzie rzeczywiście kwaśne;

Cytat:Wysłane przez Margot
na stronie homemadevine znalazłam przepis na wino z pigwy:
na 5 L wina:
1,36 kg owocu
3,31 L wody
0,91 kg cukru

takie dziwne ilości, ponieważ przeliczyłam na nasze ;)

To u mnie mniej więcej byłoby to, a jak u Ciebie Megana z proporcjami? Nigdzie nie moge znaleźć ile kwasów ma pigwa, ktoś wie?

Jak już stukałam, owoców było 2,6 kg (czystych, bez pestek), dojrzewa aktualnie ok. 6 litrów wina.

Zaniepokojona zmierzyłam wczoraj ile nastaw ma kwasów (zestaw z Biowinu), jeżeli dobrze to zrobiłam, to wynik wynosi: 9g/litr;
Moim zdaniem, gdyby wino miałoby być słodkie to byłoby o'k, ja lubię wytrawne, więc nastawiłam szybko z domowego soku z brzoskwiń 2 litry wina, po sklarowaniu zrobie kupaż i mam nadzieję, że bedzie o'k;

Jeżeli uda mi sie załaczyć foto, to tak wyglądaja baloniki:


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#98
A ja tez robie w takich baniaczkacz i sobie je chwale:jupi:
Odpowiedz
#99
@Hanka, ale to chyba chodziło o miodek na pigwie.....

@Margot - widac jeden balonik tylko. Jakiś ciemny on?
Odpowiedz
Moje z pigwowca już w butelkach. Niestety kwaśne jak diabli, ale widać, że z upływem czasu kwas łagodnieje. Wyszło bardzo aromatyczne, zobaczymy co dalej. Przy okazji znalazłem sposób na ominięcie tarapatów z krojeniem owoców. Swoje pigwowce zamroziłem na kochę i tak sobie leżą. A to do nalewki, a to z cukrem do herbaty... Odmroziłem partię i wycisnąłem na prasie. Uzyskałem tyle soku, aż dziwne, że zmieściły się w owocach. Następnym razem właśnie tak będę robił: sok z odmrożonych owoców, a nie całe owoce, bo ich "patroszenie" jest koszmarne.
Odpowiedz



Skocz do: