Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
I co dalej?
#1
Dostałam od koleżanki winogrona (czerwone) - na moje pierwsze gronowe. W smaku wydawały się b. słodkie, ale po zmierzeniu winomierzem wyszło mi ok. 17 Blg (czyli 13 po korekcie). Słabiutko... Trzeba zatem dosłodzić.

Obliczyłam, że musze dodać ok 100 g cukru na litr moszczu, żeby uzyskać 13,5% winko. I tu zaczęły się schody...

1. Nie wiem, jak obliczyć teoretyczną objętość moszczu. Miałam ok 20 kg winogron, wyszło z tego ok 15-17 l miazgi. A ile w tym będzie soku...?

2. Skoro nie znam objętości soku, próbowałam dosłodzić całość tak, żeby wyszło 25 - 30 Blg (zgodnie z Cieślakiem tyle wystarczy, żeby zrobić z tego gronowe). Niestety, w tej zawiesinie nie jestem w stanie zmierzyć Blg

3. Słyszałam, że z tzw Labruski nic dobrego nie wychodzi. Po czym to dziadostwo poznać?

Dzięki za info. Pozdrawiam

Winiareczka
Odpowiedz
#2
jak ściśniesz gronko w palcach i wyskoczy ci taka kuleczka a skórka zostanie - to labruska
Poza tym, labruska ma posmak taki troche piekący i często truskawkowy.

AAaa, co do mierzenia w zawiesinie to dziś właśnie to przerabiałam z moją labruską i jeżynami - nie ma rady, trzeba trochę tego wycisnąć pieluchą, sitkiem, czy czymś takim

I zobacz jeszcze tu
Odpowiedz
#3
Hm 17 Blg - slabo, ale jak na Labruche to chyba norma. Ciekawe jak z poziomem kwasow?
Ad1. Po co Ci teoretyczna objetosc moszczu? Ciemne winogrona macerujesz. Potem wyciskasz w prasie, pielusze, przescieradle i juz masz moszcz. Polecam prase. Na tym etapie zakladasz ile musisz podac cukru. Oczywiscie jesli chodzi o ilosc litrow, bo ile cukru na 1l, to juz wiedzialas wczesniej.
Ile wyjdzie moszczu z miazgi, to zalezy czym wycisniesz. Mnie napisano, ze ok 70% objetosci miazgi. Majac prase i nie wyciskajac na deche, mam 80%.
Ad2. Czemu chcesz na sile to mierzyc? Na forum masz podane sposoby liczenia ilosci cukru, zeby uzyskac % + potem na doslodzenie. Blg mierzysz tylko raz na poczatku. Reszte liczysz i musisz uwierzyc cyferkom :) Pewnie sposob zaczerpniety z ksiazki jest podobny do ulotki Biowinu. Troche tam jest namieszane i nie zgadza sie z tym, co tu radza winiarze.
Ad3. Juz Ci odpisali inni. Mnie to cos smakuje jak landrynki.
Wycisnij sok, jesli miazga juz sie fermentuje odpowiednia ilosc czasu i zmierz ile masz litrow moszczu.
Odpowiedz
#4
Jest nas trzech braci (rocznik 1974, 1978, 1984...)
Słodziutka :slinka:, dobre winko to nie jest to winko o których tzw. znawcy sumilleres mawiają, bulgotając podniebieniem : hhmmm, doskonały bukiet, wysoka korona, wyśmienite witraże, długi finisz :glupek:, ale wino, któreś sama, od gronka przez miazgę po klarowną konsystencję "oprodukowała" sama... Jeśli smakuje Tobie, tzn, że jest to najszlachetniejsze wino jakie ujrzał świat:spoko:
Nie przejmuj się zaleceniami, instruktażami, poradami fachmenów, krytyką tudzież ignorancją :glowa_w_mur:
Pewien nasz znajomy rzekł mawiać: swoje wina pijam gdym jest spragniony, gdy nie jestem..pijam jedną butelkę...zaś gdym smutny pijam troszkę, gdym wesoły pijam więcej...do obiadu pijam nieco, przed kolacją pijam więcej...oprócz tego nie pijam wcale...no chyba że mam ochotę:pijemy:
i jeszcze jedna historyja: w dawnych czasach, kiedy wyrób winka zarezerwowany był jedynie dla nobliwych mnichów, stało się tak, iż pewien opat spóźnił się z wydaniem pisemnej zgody na zbiór winogron...a jak już do opactwa dotarła zgoda, był początek zimy:placze:
Niezrażeni tym mnisi, zebrali przemarznięte grono :jedzenie:
... i tak powstało winko lodowe :1miejsce:
A inny mnich, nazwijmy Go dla przykłądu "Perignon" odkorkował odstałe winka, dosłodził i zatkał dębowymi korkami...i tak powstał champagne :szampan:
Reasumując: nie trzymaj się wydeptanych ścieżek:ksiazka:
Bądź twórcą, nie odtwórcą :pomysl:
Chętnie samotrzeć potowarzyszymy Ci podczas degustacji :polewam:
... o ile nas zaprosisz :pijemy:
Odpowiedz
#5
alleluja Mości Panowie! koniec języka za przewodnika! a robienie wina zawsze powinno być przygodą a nie rozwiązywaniem zadania z pogranicza fizyki i chemii!
pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
#6
Zgodze sie a i owszem, ale...
Gdybym robil wino, kierujac sie sercem, to bym go potem nie wypil!
Co ma poczac czlowiek, ktory nie ma o tym kompletnie pojecia i poprostu chce sie czegos nauczyc. Czegos czyli na poczatek jak zaczac, bo nie umiejac nic, a majac juz owoce, czlowiek tumanieje i panikuje. Nie umie normalnie usiasc do netu, ksiazek i spokojnie sie tego dowiedziec. Wydaje sie mu wtedy, ze nie zdazy. Wtedy potrzebny jest pilot. Ktos kto odwroci w odpowiednia strone i za przeproszeniem da kopa :) Dalej juz wszystko idzie z gorki. Tryby sie zazebiaja i kazda rzecz jest w miare prosta. Potem jak juz wszystko jest proste, to chce sie wiecej. Kolejne, inne wino i itd. Na tym etapie moim zdaniem mozna kierowac sie sercem. Bo zielona osoba moze z sercem wsypac 5 kg cukru do 10l moszczu i bedzie slodycz bila z wina :D Jednoprocentowego! :big:
Odpowiedz
#7
Szanowny Tony...nota bene Haliku (z ostrożności procesowej pamiętaj o prawach autorskich w odniesienu do tzw. artystycznych pseudonimów - no chyba że Jesteś autentycznym, zmartwychwastałym Tonym Halikiem, Żonem Elzbiety Dzikowksiej - tj żony tworzącej 50 % sławnych obieżyświatów) :D... żarcik... nie obrażaj się :spoko:
Nie są nam obce arkana tworzenia win, niemniej jednak w dobie dekadenckiego "zachłyśnięcia" aksjomatem zachonioeuropekich "jedynie słusznych ścieżek" ośmielamy się mówić, z nutą szydery " Polacy nie gęsi, też swój język mają" ...:jezor::jezor::jezor:
i winka włąsne z uznaniem sporządzają :sloik:
i z nieukrywaną radością :D
spożywają :polewam:
Przypadek zwany także "potrzebą" - Matką wynalazku (patrz: wino lodowe, patrz "perignon" - wino szampańskie)
Winiareczka ujęła nas swą pierwotną, nieokiełznaną naturą "twórcy"...:1miejsce:
Odpowiedz
#8
Bracia Górale nie bądźcie tacy skromni. Walcie prosto z mostu ujęła was urodą:diabelek::diabelek::diabelek: (patrz avatar) Wasze zdrowie:pijemy:
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#9
W noszych stronach jest wiele urodziwych kobiet:chytry: ale przyznom iż winiareczka ...:1miejsce:do tego interesuje się winem i jego tworzeniem, a to jest nasza pasja...
Nie spotkalim nigdy piknej kobiety o takich zainteresowaniach ...

Tak więc zrozum TEQUILA iż połączenie tych dwóch walorów
jest żadko spotykane i budzi nasze zainteresowanie Tą osobą... :podstep:
Odpowiedz
#10
Całkowicie się z wami zgadzam, ale was jest trzy sztuki a ona jedna :niewiem: :big:
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#11
Kochani sudeccy górale,

Zdecydowanie się z Wami zgadzam, że eksperymentować należy i wino robić wg przepisu to zbrodnia wręcz! Ale równocześnie zdecydowanie zaprzeczam jakoby niejaki Perignon wina musujące wymyślił, te bowiem były znane już w czasach starożytnych. Przypisywanie mu ( uporczywe) tej zasługi jest chwytem marketingowym les Champenois.
Wina lodowe zaś przypisuje się nie mnichom, a takiemu jednemu, któren się na wojnę na wschód wybrał przykazawszy bez niego nie obierać i wrócił był w środku zimy. Ale jak to było na pewno nikt już nie pamięta.
Pozdrawiam
Też góralka, tyle, że beskidzka ( chwilowo na wygnaniu)
Odpowiedz
#12
Cytat:Wysłane przez Aga Zdecydowanie się z Wami zgadzam, że eksperymentować należy i wino robić wg przepisu to zbrodnia wręcz! Ale równocześnie...
...chciałoby się powiedzieć, że do eksperymentów absolutnie niezbędne jest minimum podstawowej wiedzy i zwykłego rzemiosła.
Pewnie, że można prowadzić eksperymenty np. chemiczne, zlewając na "chybił trafił" zielone z czerwonym. I, wbrew pozorom, nie jest to nawet jakoś specjalnie niebezpieczne, to jest po prostu bez sensu. Prawie zawsze z takiego zlewania wyjdzie NIC, a nawet jeśli wyjdzie COŚ, to i tak eksperymentator tego nie zauważy.
Jak w końcu nauczą się robić w miarę powtarzalnie "normalne" wino, a jeszcze do tego wg. założonych wcześniej parametrów - chętnie przejdę do eksperymentów.

Były Sudecki Góral Maciej



Skocz do: