Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
MOJA WINNICA w Mazowieckiem - Zakładanie winnicy
#1
Dawno, dawno temu, z jakies dwa fora wstecz, obiecałem fotoreportaż z zakładania winnicy. Tak się złożyło, że dopiero niedawno odebrałem zdjęcia. Spróbuję, w wielkim skrócie, przypomniec tamte pełne emocji chwile.

Na początku był zachwyt winem i marzenie, żeby tak, ech!, zrobic kiedys wino samemu. Dzięki małżeństwu z Bebą stałem się współwłascicielem działki w Lubartowie *). Oczywiscie nie mogłem pozwolic, by stała odłogiem.
Gdy robiłem to zdjęcie grała mi w głowie góralska kapela: Tam gdzie teraz jest sciernisko będzie kiedys San Francisco. Oczywiscie winem płynące.
Znalazłem kiedys w necie etykietę na butelkę z winem pochodzącym z winnicy o nazwie Utopia. Ładna nazwa dla polskiej winnicy:)

*) dowiedziałem się o tym po slubie :)
Odpowiedz
#2
Sadzonki zamówiłem u p. Mysliwca w ilosci 33 sztuk. Zdjęcie portretowe przyszłej winnicy, regulaminowo moczącej korzenie przez 2-3 godziny przed sadzeniem, zamieszczam poniżej. Wczesniej, tydzień czekały na mnie zadołowane przez szwagra i był to dla mnie długi i trudny tydzień. Jeszcze raz Ago i DarkuRz wielkie dzięki za podtrzymywanie mnie na duchu! („to silne roslinki”)
Pamiętam jakim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, że zarówno korzenie jak i łoza do przycięcia, różnią się od rysunków w książkach! Tam wszystko było proste i symetryczne: oczko prawe, oczko lewe, raz, dwa, trzy i ciach sekatorem. Ile dylematów i rozterek przeżyłem, ten tylko się dowie kto zakładał winnicę (co odciąc a co zostawic, a czy to oczko jest na pewno oczkiem czy może nim nie jest). Brr!
Odpowiedz
#3
Na tym zdjęciu Robert, mój szwagier, pewną ręką wyznacza pierwszy rząd winnicy. Miał mi pomagac przy wszystkich pracach, ale tak naprawdę to ja mu tylko pomagałem. Bez niego bym poległ.
Odpowiedz
#4
Trzydziesci trzy dołki w lekko zmarzniętej ziemi. Wykopanie ich chwilę trwało. Co ci przypomina, co ci przypomina żółty kolorek ten? Przynajmniej nie miałem kłopotu z oznaczeniem rodzaju ziemi.
Robert dumnie dzierży w dłoni pojemnik z krowieńcem, który, jeszcze ciepły, podarowała nam zaprzyjaźniona krowa. Zużyty został do oblepienia korzeni sadzonek jako warstwa ochronno-spożywcza.
Odpowiedz
#5
Sadzonka zakopana do połowy czeka na swoje 5 litrów wody. Widac wyraźne swiatło w tunelu. To dobrze, bo zgrabiałe palce przestały już czuc zimno.
Tamtego dnia poszedłem spac (tj. odpłynąłem) o 20.00, łyknąwszy dwie aspiryny i cztery witaminy C. Pamiętam jakies głowy z troską zaglądające do mojego pokoju. Nie zaglądał tylko szwagier Robert – po zasadzeniu winnicy poszedł gdzies poszalec ze swoją dziewczyną i wrócił nad ranem.
Odpowiedz
#6
Następnego dnia rano. Pierwsze lęki o swe roslinki. Czy nie jest im za zimno?
Odpowiedz
#7
Później długo czekałem i nic się nie działo. Dopiero w połowie maja przez ziemię przebiła się koronka.
Odpowiedz
#8
Cos drgnęło. Aż chce się chciec! (pracowac)
Odpowiedz
#9
Po pracach polowych - głęboko spulchniona ziemia wokół winorosli.
Odpowiedz
#10
Spójrzcie na międzyrzędzia. Tamto zielone w tle to zielsko:)
Odpowiedz
#11
Widziec swiat przez zielone okulary:)
Odpowiedz
#12
A tak wyglądały moje starszaki z miesiąc temu.
Odpowiedz
#13
I portrecik:)

Pozdr. Marcin
Odpowiedz
#14
Dzięki za super zdjęcia ja planuje to zrobic na wiosne ale juz w poniedziałek chce troszke rozmnożyc moich winogron mam narazie tylko 2 rodzaje ale to takie zaniedbane które rosna na murze kupiłem jednak działkowca z artykułem o winnicy oraz przeczytałem całe forum o uprawie winorosli i w poniedziałek zabieram sie do roboty ja także postaram sie uodokumentowac moje postpy w pracy. Dziękiz a zdjęcia z pewnoscią ułatwia mi prace.
Odpowiedz
#15
Brawo brawo brawo!

Znakomita relacja!

Swietne pioro!

Wspaniale "swiete roslinki "!

I pomyslec tylko, ze od tygodnia zbieram sie na odwage zeby zamiescic relacje pod tytulem "Jak zakladalem mini-winnice" :-(

POZDR.
K.



Skocz do: